Co JADAM PODCZAS WYJAZDÓW (w dzicz i nie tylko) – czyli wypadowe jedzenie „plecakowe”

Robię sobie urlop – w końcu, muszę odpocząć od komputera 😉 Bo zwariuję.

Czekają na mnie Natulaki i może trochę dzikiej natury do obejrzenia.
Muszę odmeldować się z matriksa na jakiś czas…

SAM_0460

Ostatnio uszyłam prototyp Natulaka Owieczki.
Tym razem można wsad wyciągnąć, a jest on z sianka i ziół także 🙂
W planie jeszcze Misie, Świnka, Słonik.. 🙂

SAM_0455

Nie jestem pewna czy gdzieś wyskoczę w dzicz w najbliższym czasie – niby chcę, ale jakoś się nie składa…, ale w razie czego wcześniej przygotowałam sobie „prowiant”,  o którym dziś chce Wam krótko opowiedzieć.

Jedzenie, które zabieram do plecaka jest:

pożywne

naturalne

paleo/raw paleo

sycące

– w przeważającej ilości – dość lekkie

smaczne

do zrobienia w domu

Co zatem mieści się w moim wycieczkowo-wypadowym prowiancie:

1. SUSZONE MIĘSO/DOJRZEWAJĄCY BOCZEK

Już kiedyś pisałam na ten temat, jak zrobić sobie takie przekąski – zapraszam zatem do tego wpisu.
Suszone mięso robi się w zasadzie wedle tego samego wzorca.
Pokroić mięso na w miarę cienkie plastry, obsypać przyprawami (sól plus zioła), natrzeć, warto zostawić na kilka godzin. Powiesić w suchym przewiewnym miejscu. Maks 5-7 dni i gotowe. czasem już po trzech dniach jest dobre. Im cieńsze plastry, tym szybciej się ususzy.

SAM_0353

SAM_0355

Mięso susze na strychu, mamy tam idealne warunki. Ale można równie dobrze ususzyć plastry w kuchni (kiedyś tak robiłam), albo ostatecznie – sięgnąć po elektryczna suszarkę do grzybów i ziół.

To świetna przekąska i danie „wypadowe”.

2. SUSZONE OWOCE, ORZECHY, ZIARNO KAKAOWCA

– po prostu – daktyle, rodzynki, aronia. Czasem robię mieszanki owoców suszonych z podprażonymi lekko pestkami słonecznika, albo z orzechami (wcześniej moczone, potem podsuszone), albo zabieram po prostu same suszone owoce. Surowe ziarna kakaowca to też fajna przekąska, z nutką teobrominy 😉

SAM_0336

SAM_0335

Z suszonych owoców i orzechów można też przygotować batoniki (zblendować ze sobą orzechy i owoce, albo pociąć w malakserze, sklepić wiórkami kokosowymi i ewentualnie odrobina miodu i oleju kokosowego albo łoju – i też mamy świetna przekąskę, dość lekką).

Na trasie zwykle bez problemu (w okresie letnim) można kupić lub znaleźć świeże owoce – a te suszone to dobra skoncentrowana dawka cukru.

3. Trochę SUROWEGO MIODU – zamiast albo obok owoców.

4. Moja ZUPKA EKSPRESOWA.

P1090997

To proste danie. Taka zupka instant w zdrowej wersji. Składa się z tłuszczu gęsiego i wołowego, suszonych warzyw, soli i ziół. Dodać można do niej tez skwarki (u mnie to pozostałości z wytapiana łoju) oraz ewentualnie pokruszone drobno suszone mięso. Ja mięso zabieram osobno i w razie ochoty zawsze mogę je sobie dodać do zupki. Której przygotowanie jest proste. Warzywa suszone (ja kupuję gotową mieszankę) mielę w młynku na drobno, dodaję ulubione ziółka i sól.
W naczyniu podgrzewam łoje (wołowy i gęsi – to dobra mieszanka na lato, na zimę można użyć tylko gęsiego, który po prostu ma niższa temperaturę topnienia). Można dodać wspomniane skwarki. Do ciepłych tłuszczy dodaję zmielone warzywa, mieszam i tak maceruję jakiś czas na ciepło (w kąpieli wodnej, nie bezpośrednio na ogniu). Doprawiam solą i pieprzem wedle smaku. Mieszanka powinna być intensywna w smaku, bo potem jest rozwadniana.

SAM_4020

P1090994

P1090995

No właśnie – gotową papkę przekładam do pojemnika. Około łyżka-dwie mieszanki – na szklankę wody (zalewam wrzątkiem, przykrywam na jakiś czas, albo ewentualnie można razem wszystko podgrzać. Do tej zupki (taki rosołek wyjdzie) – można dodać trochę Pemmikanu – wtedy będzie bardzo treściwa i sycąca (i tłusta) albo poszarpane na kawałeczki suszone mięso (suszone mięso łatwo się kruszy w rękach).

P1090996

Super sprawa – polecam!

5. PEMMIKAN.

P1090658

To tradycyjne danie Indian. Mieszanka suszonego mięsa z tłuszczem (można robić barani, wołowy). W proporcjach 1:1 (wagowo,czyli objętościowo suszonego mięsa będzie więcej). Do pemikanu można dodać suszone owoce i zioła. Ja dodaję sól i trochę ziół oraz aronię. Taki pemmikan po zastygnięciu to świetny półsurowy baton – bardzo dobra porcja energii. Polecam.

SAM_4000

SAM_4003

SAM_4005

Jak zrobić pemmikan i inne rzeczy, w survivalowych warunkach dowiecie się na przykład na tym szkoleniu:

http://www.survivaltech.pl/oferta/szkolenie-realna-kuchnia-survivalowa

6. PODSUSZANA WĘDLINA (kabanos, palcówka).

SAM_0358

Jeśli tylko udaje mi się kupić dobrej jakości wędlinę bez „syfów” – to taką suchą warto także ze sobą zabrać (kabanosy, podwędzane żeberka, palcówka – czyli surowa podsuszana kiełbasa zwykle).

7. Ulubiona herbatka – lawendowa, zielona. Trochę suszonych liści – nigdy nie zaszkodzi by zabrać ze sobą.
Ja lubię mieszankę lawendy z chmielem, ewentualnie z zieloną herbatą. Miło tak gdzieś na biwaku, na obrzeżach lasu napić się takiego naparu 🙂 Tutaj sprawdza się gazowy palnik turystyczny albo survivalowa kuchenka metalowa na paliwo (śmierdzi, ale nie dymi i nie grozi bandą leśników na głowie, jak to bywa gdy rozpali się ognisko).

No to w drogę, pa.

… „Już za parę dni, za dni parę..Wezmę plecak swój i gitarę” …

…Gitary nie mam ale wezmę za to mój zajebisty nóż oraz hamak, który dostałam od Mojego Lubego.
A te piękne rzeczy zrobił ręcznie Sergiusz – polecam!

SAM_4012

SAM_4015

SAM_4010

SAM_0310

SAM_0307

SAM_0305

Hamak ma „kieszeń”, w którą można napchać np siana, albo słomy, przez co będzie cieplej. Albo użyć jako płachtę – gdy śpimy na ziemi.

Ach, no i jeszcze pokażę Wam moją apteczkę oraz kosmetyczkę wyjazdową, wraz z ręcznikiem kąpielowym i zestawem do makijażu 😉 (wszystko jest na zdjęciach, jakby ktoś czegoś szukał oczyma, to nie znajdzie ;)).

SAM_0324

SAM_0326

Bengay planuje zamienić na swoją maść przeciwbólową, którą obmyślam właśnie.
Na górze w pojemniczkach: sam łój, maść propolisowa, olejek z drzewa herbacianego (warto tez cedrowy wziąć), pryskadło na komary.

SAM_0328

Ten mały pojemnik to chyba dezodorant albo krem łojowy 😉
Te chusteczki są składowo całkiem dobre, jedne z nielicznych. Nie mają syfów,
a czasem w obliczu wielodniowego braku wody – przydają się do przemycia tu i ówdzie.

SAM_0329

A tutaj mieszanka przeciwko insektom (nalewka goździkowa plus olejki eteryczne, alkohol, woda i odrobina olejku migdałowego). Obok perfumki – co był czasem ładnie pachniała – woda. spirytus i olejki. SAM_0332

Węgiel – no bywa, ze się przydaje. A nawet w razie czego do mycia zębów dobry.

No to tyle by było :)) Miłych wypadów w dzicz :))

 

 

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się