Krem DLA BOBASA – MAMY – SPORTOWCA – czyli wiele w jednym CUDOWNYM ŁOJOWYM MAZIDLE

Długo dumałam nad tą recepturą, dlatego też chyba ostatecznie powstały

dwie wersje KREMU DLA BOBASA,

 

SAM_0403

Tutaj Łojowy-Bojowy Bobas z Gruszką – czyli JA

SAM_0388

które równie dobrze mogą posłużyć także innym członkom rodziny 🙂

Najpierw powiem Wam jak zrobić pierwszą wersję –

czyli KREM RUMIANKOWY DLA BOBASA (i Mamy) do OGÓLNEGO STOSOWANIA

krem rumiankowy Bobas Paleo

Krem (obydwie wersje) bazuje na ŁOJU WOŁOWYM (przypominam, łój winien być od zwierzaków jedzących trawę, nie karmionych hormonami itd… Od zwierząt z hodowli masowych, łoju – tak jak i mięsa – oczywiście nie polecam).

Tutaj wyjaśniam szerzej – dlaczego w ogóle polecam łoje w kosmetykach.

Sporo w kremie jest także MACERATU Z RUMIANKU I NAGIETKA – zrobionym także na łoju wołowym.

Rumianek i Nagietek to bezpieczne w stosowaniu u dzieci zioła.
Ich działanie jest między innymi:

– przeciwzapalne, przeciwbólowe,
– bakteriobójcze, grzybobójcze,
– wspieranie prawidłowego wzrostu nabłonka,
– przeciwdziałanie nadmiernemu łuszczeniu się naskórka,
– przyśpieszanie ziarninowania i bliznowacenia,
– wspomaganie regeneracji skóry.

Zatem zioła te w połączeniu z pozostałymi składnikami wspaniale koją, wspomagają leczenie ranek, zadrapań, dermatoz, egzem, pomocne są nawet w regeneracji skóry w przypadku odleżyn, owrzodzeń, odmrożeń czy oparzeń (słonecznych i nie tylko).

Do kremu dodałam także ŁÓJ GĘSI i LANOLINĘ która dobrze się wchłania i natłuszczając skórę, doskonale nawilża, zmiękcza i regeneruje naskórek. Ze względu na duże powinowactwo do keratyny, preparaty zawierające lanolinę nadają skórze gładkość, miękkość i delikatność.

W kremie znajduje się także dawka kojącego i nawilżającego oraz działającego ochronnie MASŁA KARITE (shea), którego walory kosmetyczne doceniają od wieków mieszkańcy innych kontynentów, a dziś możemy nimi swobodnie cieszyć się także i my – w zimnej Europie środkowo-wschodniej 😉

Aby wzbogacić krem w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, do receptury dodałam OLEJ Z WIESIOŁKA i OLEJ Z OGÓRECZNIKA. Oleje te doskonale wspomagają regeneracje skóry. Zawierają dużo kwasu gamma-linolenowego (GLA), którego znaczenie dla skóry jest ogromne, a zdolność organizmu do jego wytwarzania maleje wraz z wiekiem. Kwas ten ten z łatwością przenika w głąb skóry i daje efekt przeciwzapalny, przeciwalergiczny i ochronny, jak i przeciwzmarszczkowy. Przywraca równowagę fizjologiczną skóry, chroni przed infekcjami, hamuje rozwój alergii i likwiduje stany zapalne. Korzystnie wpływa na krążenie krwi-skóra staje się bardziej elastyczna i uzyskuje ładniejszy koloryt. Zawarte w olejach flawonoidy decydują o właściwościach antyoksydacyjnych i przeciwrodnikowych. Olej z ogórecznika stosowany jest w leczeniu wszelkiego typu podrażnień skóry, atopowym zapaleniu, egzemach, łuszczycy, świerzbiączce, łupieżu, wypadaniu włosów i łamliwości paznokci.

Dodatek cennego OLEJU z ROKITNIKA – czyni krem jeszcze bogatszym w witaminy i karotenoidy, których działanie dla skóry jest także nieocenione…

OLEJEK ETERYCZNY z LAWENDY przyjemnie koi i nadaje kremowi bardzo delikatny zapach lawendy.

Ponadto, cennym składnikiem kremu są produkty pszczele
w tym wypadku WOSK PSZCZELI oraz PROPOLIS.
Zwłaszcza, ze wosk pszczeli, który polecam do receptur – winien być woskiem niesterylizowanym, nieoczyszczonym – produktem najwyższej jakości (pochodzącym z organicznych hodowli pszczół).
Jeśli masz pytania o taki wosk – proszę pisz na natule.art@gmail.com – mam zapasy – mogę się podzielić.

Niebawem na mojej stronie znajdzie się więcej informacji o walorach NATURALNYCH PRODUKTÓW PSZCZELICH (czyli z uli nie traktowanych chemią…).

SAM_0262

SAM_0374

Proporcje składników KREMU RUMIANKOWEGO
DLA BOBASA (do ogólnego stosowania):

– Łój wołowy (wytopiony) – 45%

– Macerat z rumianku i nagietka na łoju wołowym (wytopionym) – 15%

– Łój gęsi (wytopiony) – 10%

– Wosk pszczeli – 4%

– Lanolina – 5%

– Masło karite – 7%

– Olej z wiesiołka – 6%

– Olej z ogórecznika – 6%

– Olej z rokitnika – 1,5%

– Propolis (nalewka na spirytusie 30%-40%) – 5 kroplil (na ok. 120 gr kremu) – opcjonalnie

– Olejek lawendowy – kilka kropli (ok. 6 kropli na ok. 120gr kremu) – opcjonalnie

Składniki oznaczone jako opcjonalne należy pominąć w przypadku malutkich niemowląt i dodawać dopiero powyżej 3 – 6 miesiąca. Ewentualnie zastosować w sytuacji problemowej (konsultacja z lekarzem) – zwłaszcza propolis. Olejek lawendowy można stosować w kremie także i w sytuacji kiedy nie występują jakieś konkretne problemy skórne.

Kobieta w ciąży stosująca tę recepturkę również winna mieć na uwadze te dwa składniki. Propolis i olejek lawendowy warto pominąć w pierwszym trymestrze ciąży. 

Przygotowanie:

Woski (pszczeli i lanolina) topimy w łaźni wodnej wraz z łojami i masłem karite (wosk pszczeli musi się stopić), nie przegrzewamy mieszanki. Do lekko ostudzonej (do temp. około 40 st.C) mieszaniny tłuszczy dodajemy oleje (wiesiołek, ogórecznik, rokitnik). Na końcu dodajemy propolis oraz olejek lawendowy.

Krem ma dość długą ważność. Najlepiej przechowywać go w temperaturze do 18 st.C, spokojnie moim zdaniem postoi wiele tygodni.

I teraz trochę o zastosowaniu.

W moim zamyśle krem miał być naturalną pomadą dla Dzidzi, już od najwcześniejszych tygodni życia.
Uważam, że ważny jest nie tylko krem, który może stać się w pewnym momencie pomocny, ale to w czym i jak często kąpiemy dziecko (moim zdaniem najlepsza jest woda, a częstotliwość nie przesadna). Pomocne mogą stać się napary ziołowe oraz mleko kwaśne czy tez mleko mamy.

Krem, który proponuję można stosować na ciałko, po umyciu, kąpieli, na przesuszone miejsca, dotknięte odpieluszkowym zapaleniem skóry, czy egzemą lub alergią. Albo na odparzenia.

Krem może także, moim zdaniem, z powodzeniem stosować mama – na skórę – po porodzie (i nie tylko, szczerze – myślę, ze pod oczy też będzie rewelacyjny ;)), można go także stosować w czasie ciąży na miejsca szczególnie narażone na powstawanie rozstępów. W pierwszym trymestrze ewentualnie pominąć dodawanie olejku lawendowego oraz propolisu. Łoje doskonale uelastyczniają skórę.

Przy okazji zapraszam Was do przytulenia
szytych przeze mnie NATULAKÓW –
które gwarantują Wam i Waszym dzieciom prawdziwy dotyk natury 🙂

 A pod pieluszkę – proponuje drugi rodzaj

KREM RUMIANKOWY DLA BOBASA (i Sportowca) – OCHRONNY

Krem ten bazuje na wersji poprzedniej i wzbogacony jest o mikronizowany
TLENEK CYNKU
oraz SKROBIĘ.

Te dwa składniki wzmagają działanie ochronne kremu (cynk ma działanie antybakteryjne i tworzy na skórze lekki film), dodam, że jest także naturalnym mineralnym faktorem (więc jeśli pominiecie w tej recepturze skrobię to będziecie mieć REWELACYJNY KREM DO OPALANIA o faktorze około 20. Czyż to nie piękne :)) A jakie proste ! Kocham prostotę!).

Skrobia, którą polecam – to skrobia z maranty trzcinowatej albo z tapioki. Choć z powodzeniem możecie też sięgnąć po skrobie kukurydzianą (byle nie z kukurydzy GMO). Skrobia chłonie wilgoć i jest stosowana jako naturalna zasypka.

krem rumiankowy Bobas Ochronny Paleo

Przygotowanie tego kremu jest proste.

Wystarczy przygotować bazę według poprzedniej receptury (na Krem do Ogólnego stosowania)
i dodać do mieszanki około 25% tlenku cynku  i 30% skrobi.

Składniki mieszamy i przechowujemy w opakowaniu.
Kremik zostawia białawy ślad, nie daje takiego odczucia tłustości, jest jedwabisty w dotyku.

SAM_0413

SAM_0414

Krem winien bardziej chronić delikatną skórę dzidzi, dlatego nadaje się moim zdaniem na miejsca odparzone także, pod pieluszkę – ochronnie.

Można w razie potrzeby zwiększyć zawartość tlenku cynku o jeszcze 5%.

Ale uważam, ze równie dobrze, może się przydać dla Sportowca 🙂 który czasem też tu i ówdzie się ociera. Polecam popróbować.

Dla mniej zorientowanych, dodam, że tlenek cynku jest składnikiem takich kremów jak Sudocrem czy kremy pod pieluszkę np z Rossmanna czy inne znanych powszechnie marek drogeryjnych. Te białe ciężkie w rozsmarowaniu kremy go zawierają. Szkoda tylko, że oprócz tlenku cynku zawierają sporo syfów oraz bazują na wazelinie…

Ja polecam naturalną bazę! Z łojów i olejów roślinnych (zimno tłoczonych).

Krem w zależności od temperatury przechowywania będzie zmieniał konsystencję – na bardziej płynną w wysokich temperaturach, na twardsza w chłodzie.

AHA – zapomniałabym jeszcze o jednej modyfikacji KREMU DLA BOBASA.

Do bazy – czyli Kremu Rumiankowego dla Bobasa do Ogólnego Stosowania (pominąć tylko olejek z rokitnika, bo barwi lekko na pomarańczowo) dodać można 10-15% tlenku cynku, 30% skrobi i 30% sody oczyszczonej oraz około 25 kropli olejków eterycznych (np tea tree, rozmarynowy, miętowy, szałwiowy) na 50 gr kremu i otrzymamy co?…

FAJNY NATURALNY DEZODORANT W KREMIE.
Całkiem nieźle się spisuje – choć ja chyba jednak wolę mój Aloesowy Dezo 🙂

 

 

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się