Naturalna ochrona przeciwsłoneczna z RiO

I bynajmniej, nie myślcie, że przywiozłam jakiś patent z Rio de Janeiro 😉 ze słonecznej Brazylii, choć za pewne mają tam i swoje naturalne metody na ochronę skóry przed słonecznym poparzeniem…

Wielu z Was pyta mnie o naturalne kremy do opalania, dlatego w  tym poście podam Wam patenty, które uważam, za bardzo sensowne, nie tylko pod kątem ochrony przeciw UV, ale także z uwagi na działanie pielęgnacyjne na skórę.

Najpierw chciałabym jednak objaśnić ten tajemniczy skrót „RiO”, którym postanowiłam nazwać metodę na ochronę przeciwsłoneczną, którą sama praktykuję, i którą pochwalam.

Mianowice „RiO” oznacza po prostu Rozwagę i Odpowiedzialność 🙂

Jak to w życiu dorosłego człowieka, tak i w opalaniu się i wystawianiu na słońce, warto moim zdaniem korzystać przede wszystkim z własnego rozumu (podpartego wiedzą i doświadczeniem – najlepiej oczywiście doświadczeniem innych, nie swoim, choć na swoim podobno najlepiej się uczymy). W każdym razie nie polecam nikomu eksperymentować z oparzeniami słonecznymi.

  • Po pierwsze zatem Rozwaga

Tak, w naturalnym i zdrowym opalaniu do bardzo ważne by przyzwyczajać skórę do słońca stopniowo.

Nie mając prawie kontaktu ze słońcem przez wiele miesięcy i mając na przykład białą alabastrową, do tego często może jeszcze, wrażliwą skórę, nie warto pchać się na wielogodzinne mocne słońce – od razu. Słońce w naszym klimacie nie należy do najmocniejszych, ale w miesiącach letnich potrafi przygrzać i co wrażliwszych – poparzyć. Dlatego wtedy masz do wyboru – albo mazidła z filtrami (jeśli już musisz korzystać z tego słońca tak nierozsądnie) – naturalne lub chemiczne filtry są dziś dostępne, praktycznie na wyciągnięcie ręki.

Jeśli Twoja skóra przez większość roku nie „widzi” słońca, bo zwyczajnie taki tryb życia prowadzisz, zasłaniając także w słoneczny dzień oczy okularami, miej na uwadze, że dla zdrowej opalenizny – trzeba organizm po prostu stopniowo ze słońcem oswoić.

Moim zdaniem to jest naturalna ochrona przed poparzeniem, bo osobiście w bajki o dziurze ozonowej nie wierzę na tyle, by stosować kremy z filtrami nawet na co dzień. Choć wiem, że niektórzy stosują (do twarzy), ale to już ich wybór.

A co ze skórami wrażliwymi własnie – ktoś powie… No cóż, warto się zastanowić co jest prawdziwą przyczyną tej wrażliwości i tak, jak wspomniałam wyżej, stopniowo skórę ze słońcem oswajać – zaczynając już od marca (wystawiając twarz, ręce, może nawet nogi). Zimą spacery w słońcu też są przecież możliwe i jak najbardziej zdrowe, pod wieloma względami.

Obecny styl życia wielu osób jest doprawdy „jaskiniowy” (choć z czasami paleo ma mało wspólnego) – bo siedzą godzinami w betonowych jaskiniach swoich prac i domów, w międzyczasie przemieszczając się metalowymi puszkami. Ich skóra nie „oddycha” świeżym powietrzem, oczy są narażone na sztuczne światło – często z jarzeniówek czy innych świetlówek, których spektrum fal nie jest dla naszych oczu najzdrowsze. Ciało pozbawione ruchu staje sie niepełnosprawne… No ale cóż, takie czasy ktoś powie…

To samo wydaje mi się dotyczy dzieciaków, które też w obecnych czasach, spędzają na wolnym powietrzu coraz mniej czasu, albo są dość mocno, będąc na dworze (czy polu 😉 opatulone ubraniami, czapkami, szalikami, okularami przeciwsłonecznymi.

Dlaczego wspominam o okularach przeciwsłonecznych – bowiem oczy – wzrok – to jeden z naszych głównych zmysłów, który komunikuje ciału, że jest oto dosięga nas słońce. Podobno to przez wzrok także, idzie sygnał do ciała by produkowało witaminę D. Nie wiem jak rzecz ma się u osób niewidomych, podejrzewam,  na logikę, że w ich przypadku organizm kompensuje brak wzroku innymi zmysłami, które przejmują funkcję „informatora”.

Stopniowa adaptacja skóry do słońca – to także częste spacery, albo chociażby chodzenie do pracy czy do sklepu piechotą. Wien, że może łatwo się pisze, trudniej działa. Ja sama nie praktykuję porannych spacerów, do których od dawna namawia mnie Kuba, bo promienie słoneczne z rana to cudowny pobudzacz do życia. Ja wolę jednak szklankę herbaty 🙂 Ale za to chodzę dużo piechotą do pracy i z pracy, po zakupy, staram się uprawiać chodzenie sportowe lub bieganie. A jak przychodzi okres wiosenno – letni, jak tylko mam okazję, zaczynam stopniowo wystawiać coraz to większe połacie ciała na słońce – opalając się w ogródku, przy okazji poczytując książkę lub popijając herbatę. Nie masz ogródka – ale może masz balkon – kiedyś mieszkając w bloku opalałam się na balkonie, albo chodziłam na pobliską łąkę, czasem do dziadka i babci do ich ogródka działkowego. Opalać się zdrowo – czyli stopniowo – nauczyła mnie Mama, która od dzieciństwa nie żałowała nam słoneczka (na szczęście) pomimo, że mieszkałam w bloku w mieście w którym powietrze truła pobliska huta miedzi…. W Warszawie w wielu parkach widuję opalających się ludzi leżących na kocach. Paradują śmiało w strojach kąpielowych i bardzo dobrze uważam. Pamiętaj – barierą jest głównie Twoja głowa i kłębiące siew  niej myśli…

Jeszcze jedna uwaga – odnośnie stosowania kremów z filtrami. Pozwolę sobie postawić śmiałą tezę, że smarowanie ciała kremami z filtrami, również upośledza organizm jeśli chodzi o adaptację do słońca i funkcjonowanie naturalnych mechanizmów ochrony przeciw poparzeniom (czy nawet działaniu promieni UVB powodujących podobno raka). Upośledza, podobnie jak noszenie okularów przeciwsłonecznych. Myślę, że to w swoisty sposób warunkuje nasz mózg do tego, by nie korzystał z naturalnych metod ochrony – bo zwyczajnie ciało jest przyzwyczajone, że jest „podawana” w postaci kremu zewnętrzna ochrona.
Nie twierdzę przy tym, że jest to proces nieodwracalny, nie sądzę. Ale pewnie wymaga cierpliwości i czasu by włączyć naturalne mechanizmy – w tym pewną wrażliwość skóry (kurcze, zwyczaje pieczenie skóry przecież też jest sygnałem, ze przedobrzyliśmy jednak z tym słońcem na daną chwilę).

  • Po drugie – cień

Używajmy cienia – jako naturalnej ochrony przed słońcem.

Kapelusze, naturalne tkaniny – a z nich uszyte suknie, koszule, bluzki, chusty, namioty plażowe, parasole, drzewa

Len, bawełna – to świetne tkaniny – oddychające i chroniące nas przed nadmiernym słońcem.

Jak jesteś posmarowany wysokim filtrem to na poziomie świadomym wydaje Ci się, że możesz pewnie siedzieć trzy godziny w wodzie i latać po plaży – no może tak jest. Ale to wtedy wybierasz – albo chemiczne filtry i syfiaste składy większości kosmetyków drogeryjnych, albo ewentualnie naturalne mazidło i biały odcień skóry od mechanicznych filtrów (mineralnych – tlenek cynku, glina, tlenek tytanu ewentualnie – jak już jedziesz w te tropiki).

Zatem korzystajmy ze słońca po prostu z rozwagą i radością – przegrzanie organizmu na słońcu grozi udarem, nie tylko bolesnym poparzeniem skóry.


  • Po trzecie – nawodnienie

Nawodniona skóra lepiej chroni się przed działaniem słońca.

Nawodnione ciało lepiej broni się przed przemęczeniem i udarem.

Nawodniona skóra wygląda zdrowiej, zwłaszcza lekko opalona 😉 i nie potrzebuje dużej ilości kremów – nawet tych 100% naturalnych.

  • Po czwarte – unikaj sytuacji skrajnych

Za mało słońca – źle.

Za dużo – też nie dobrze.

Czyli wracamy do punktu pierwszego 🙂

Radykalizm w żadnej kwestii nie jest zdrowy – także jeśli chodzi o nawodnienie, dietę, uprawianie sportów czy rozwój duchowy 😉

  • Po piąte – podaje w końcu przepisy na naturalne paleo kremy – bo chyba głównie tego tutaj szukacie 😉

    Jak już musisz – zrób sobie naturalne mazidło do opalania. To proste w zrobieniu i składzie, zdrowe i skuteczne kremy.

Przy czym powiem Wam, że ja sama nie stosuje praktycznie kremów z filtrem. Ostatnie lata opalam się regularnie w ogródku. Po kilkadziesiąt minut dziennie, zaczynając od kilkunastu. Przy swojej diecie i pielęgnacji (także sposobie w jaki myję skórę – a raczej to, że myję ją głównie wodą), nie stosuję nawet wiele kremów po opalaniu. Bo nie mam takiej potrzeby. Przy czym sam wypróbuj na sobie i swoim dziecku jaka metoda jest dla Ciebie (skład kremu) najwłaściwsza.

Najpierw podam na szybko listę naturalnych składników, które uznawane są za naturalne filtry UV.

O ochronie UV możesz poczytać więcej tutaj (filtry UV). Ten dokument znalazłam w Internecie (tutaj link http://phie.pl/pdf/phe-2014/phe-2014-3-596.pdf).

Nie będę tez pisać referatów o poszczególnych olejach – bo kilka osób zrobiło to już dobrze i treściwie.

Na końcu postu znajdują się linki do przykładowych stron.

Ale to są składniki, po które możesz sięgać robiąc sobie naturalne mazidło do opalania (w nawiasie podaję wartość faktora UV):

  • łoje (głównie twarde – wołowy, owczy, kozi) – niestety ich „faktora” nie znam, ale z uwagi na pewne podobieństwo składu z masłem kakaowym i shea, można szacować, że ich faktor jest na poziomie 5-10. Nie jest to jednak potwierdzona badaniami informacja. Niestety współczesny przemysł nie mam specjalnie interesu w robieniu takich badań…
  • wosk pszczeli – chroni przed odwodnieniem skóry, uelastycznia, delikatnie natłuszcza, sprawi też, że krem będzie bardziej wodoodporny
  • masło kakaowe – faktor 2-4
  • masło shea – faktor 2-4
  • olej kokosowy – faktor 4 – 10
  • oliwa extra vergin – faktor 2 – 8
  • olej z awokado – faktor 4 -15
  • olej z nasion marchwi – faktor – 38 – 40
  • olej z pestek malin – faktor – 28 – 50
  • olej z kiełków pszenicy – faktor 20
  • olej rycynowy – faktor 8
  • olej macadamia – faktor 6
  • olej jojoba – faktor 4
  • tlenek cynku mikronizowany (filtr mineralny) – faktor zależny od ilości dodanej do kremu
  • glinka – faktor ok 4 – 6
  • olejek lawendowy (eteryczny) – faktor 6
  • olejek sandałowy – faktor 30

Z ciekawostek podam Wam, że jeśli nie macie tlenku cynku, albo z jakichś powodów nie chcecie z niego korzystać, warto sięgnąć po glinkę – czerwoną albo białą. Glinka sam w sobie nie ma jakiegoś wysokiego faktora ochrony UV, ale dodana do olejów – razem z nimi stworzy moim zdaniem świetną i naturalną ochronę.
Poza tym będzie działać też leczniczo i matująco na skórę (można sobie z glinkami zrobić fajny krem w stylu BB).

Na powyższych zdjęciach krem z zawartością powyżej 25% tlenku cynku

Paleo krem do opalania – wersja podstawowa – SKŁADNIKI

na ok 300 g

  • 60 g łój wołowy
  • 50 g olej z pestek malin (albo z marchwi)
  • 60 g olej kokosowy
  • 30 g wosk pszczeli
  • 20 g łój koński/gęsi lub oliwa
  • 15 g olej palmowy
  • 30 g olej z awokado
  • 10 g olej jojoba
  • 25 g masło shea
  • olejek lawendowy – 20 kropli
  • olejek eukaliptusowy – 20 kropli
  • olejek sandałowy – 10 kropli

Wosk roztopić wraz z łojem, następnie dodać olej koksowy (nie przegrzać) oraz pozostałe oleje (także nie przegrzewać).

Jeśli krem wyjdzie dla Ciebie zbyt pomarańczowy – dodaj mniej oleju palmowego, a więcej np kokosowego lub masła shea.

Ilości poszczególnych składników możesz zmieniać, sięgając też po inne oleje.
Pamiętaj tylko o podobieństwach w konsystencji.
Możesz użyć innej kombinacji olejów.

Do tego kremu możesz dodać tlenek cynku – np 20% ilości kremu da faktor z samego tlenku cynku w granicach 20. Jak dodasz do tego ochronę z olejów – otrzymasz całkiem sporą naturalną ochronę.

Do 20% zawartości tlenku cynku w kremie – nie będzie on dawał mocnej białej warstwy na skórze.
Powyżej 20% już zaczniesz świecić na biało 🙂 😉

Tak jak wspominałam, możesz sięgnąć po glinki – na początek zacznij od 10 % ilości kremu.

Pamiętaj, ze krem w cieple będzie zmieniał konsystencję.

SZTYFT/KOSTKA DO OPALANIA z tlenkiem cynku i glinką – SKŁADNIKI:

  • 50 g łój wołowy
  • 40 g olej kokosowy
  • 10 g olej z pestek malin/z nasion marchwi
  • 35 g wosk pszczeli
  • ok 20 g tlenku cynku (będzie faktor ok 20)
  • ok 5 g glinki
  • 5 kropli olejku lawendowego
  • 5 kropli olejku eukaliptusowego
  • można dodać 1/3 łyżeczki witaminy E w oleju

Wosk roztop w łoju, do lekko wystudzonego dodaj pozostałe oleje, potem tlenek cynku i olejki. Dobrze wymieszać. Przelej do foremki (może być foremka silikonowa na babeczki) lub pojemnika na sztyft (np po jakimś dezodorancie kupnym). Po zastygnięciu otrzymasz kostkę. Pamiętaj, ze w cieple może ona zmięknąć.

 

Polecane Linki do stron:

http://www.zrobswojkosmetyk.pl/2015/05/naturalne-filtry-uv.html#.WSvLMmjyjDf

https://pdfs.semanticscholar.org/5678/aa531b1376057aa7e1ae90ed11228f433e9d.pdf

http://healthandthecity.pl/zdrowy-krem-z-filtrem/

http://www.srokao.pl/2012/06/naturalne-filtry.html#

http://nowoscikosmetyczne.blogspot.com/2015/05/przeglad-naturalnych-filtrow-uv-czyli.html

 

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się