Naturalne DEZODORANTY – Zrób To Sam – kilka skutecznych receptur oraz trochę o „naturalnym” ałunie…

Dziś kilka kolejnych inspirujących przepisów na naturalne dezodoranty.

Jakiś czas temu pisałam na temat dezodorantów – w tym poście znajdziesz moje wcześniejsze propozycje.

Oto kolejna dawka odświeżających i pachnących ziołowo receptur 🙂

No to zaczynamy 🙂

LAWENDOWY DEZODORANT (w sprayu)

Ta mieszanka działa bakteriostatycznie i bakteriobójczo – dzięki oczarowemu hydrolatowi oraz olejkom eterycznym, zapobiegając przykremu zapachowi.

Dodatkowo łagodzi podrażnienia i może być stosowana po goleniu – głównie za sprawą kojącego aloesu.
W nawiasie podaję opcjonalne rozwiązania, czym można zastąpić dany składnik.

180 ml hydrolatu oczarowego

1 łyżka stołowa spirytusu

2 łyżeczki soku aloesowego (zamiast soku można użyć suchego ekstraktu aloesowego (około 1 grama plus woda)

15 kropli ekstraktu z pestek grejpfruta (ekstrakt można zastąpić równie silnie działającym olejkiem eterycznym tea tree albo olejkiem oregano)

10 kropli olejku lawendowego

10 kropli olejku szałwiowego

5 kropli olejku bergamotkowego (lub geranium)

Wszystkie składniki należy wlać do pojemnika z rozpylaczem.

Przed użyciem wstrząsać.
Przechowywać w chłodnym miejscu.

Moim zdaniem świetny dezodorant, łatwy w przygotowaniu i trwały.

UWAGA: Kobiety w ciąży i karmiące nie powinny stosować olejków eterycznych oraz ekstraktu z pestek grejpfruta. Dla nich polecam inne receptury z dodatkiem sody, ałunu – przepisy dalej w tym poście.


DEZODORANT ZIOŁOWY (w sprayu) – z octem

Ziołowa kompozycja działa odświeżająco, bakteriobójczo i łagodząco na skórę.
O ziołach, które zastosowane są w tym dezodorancie możesz przeczytać zaglądając do listy składników, które stosuję w kosmetykach – lista tutaj.

2 łyżki suszonego rozmarynu

2 łyżki suszonego tymianku

2 łyżki suszonej szałwii

180 ml hydrolatu oczarowego

60 ml octu jabłkowego surowego

1 łyżka oleju migdałowego (lub jojoba, z dzikiej róży)

15 kropli olejku kolendrowego (lub tea tree albo oregano)

15 kropli ekstraktu z pestek greipfruta (lub po 5 kropli olejków: szałwiowego, rozmarynowego i miętowego)

10 kropli olejku lawendowego

20150303_141315

20150303_141553

  • Najpierw przygotowujemy macerat octowy z ziół:
    Zioła zalej wodą oczarową oraz octem.
    Zakręć i odstaw w chłodne ciemne miejsce na 2 tygodnie. Raz dziennie wstrząsaj.
  • Po upływie 14 dni, przecedź macerat i dodaj do niego olej i olejki eteryczne i ekstrakt z pestek greipfruta.
    Przelej do butelki ze spryskiwaczem. Przed użyciem wstrząsaj.

UWAGA: Kobiety w ciąży i karmiące nie powinny stosować olejków eterycznych oraz ekstraktu z pestek grejpfruta. Dla nich polecam tutaj wersję bez olejków lub inne receptury z dodatkiem sody, ałunu – przepisy dalej w tym poście.


 DEZODORANT ZIOŁOWY (w pudrze)

To ciekawa alternatywa dla dezodorantów w sprayu.
Niektórzy bardzo cenią sobie takie „sypkie” rozwiązania.
Proszek ten dzięki zawartości skrobii – chłonie wilgoć, a soda i ziemia okrzemkowa neutralizują ph skóry.
Dodatek olejków eterycznych – działa bakteriobójczo.

60 gr mąki z maranty trzcinowatej – arrowroot(lub skrobii kukurydzianej można też użyć mąki z tapioki)

2 łyżki sody oczyszczonej (warto ją zmielić w młynku lub moździerzu, by była bardziej miałka)

1 łyżka diatomitu (można zamiast diatomitu użyć glinki bentonitowej, albo zwiększyć o tę wartość ilość skrobi)

1 łyżka sproszkowanego tymianku (zmielić suche ziele w młynku do kawy lub moździerzu)

1 łyżka sproszkowanej szałwii (podobnie jak wyżej)

20 kropli olejku lawendowego

10 kropli olejku rozmarynowego

10 kropli olejku paczulowegoSAM_3117

Suche składniki należy przesiać, dokładnie wymieszać. Dodać olejki eteryczne, wymieszać i przesiać ponownie. Przechowywać w szczelnie zamykanym pojemniku. Nakładać palcami lub puszkiem do pudru 🙂

UWAGA: Kobiety w ciąży i karmiące nie powinny stosować olejków eterycznych. Dla nich polecam tutaj wersję bez olejków lub inne receptury z dodatkiem sody, ałunu – przepisy dalej w tym poście.


DEZODORANT Z WITAMINĄ C (lub kwaskiem cytrynowym)

To bardzo ciekawa propozycja warta przetestowania. Witamina C lub kwasek cytrynowy działa po prostu zakwaszając powierzchnię skóry, ograniczając w ten sposób rozwój bakterii i grzybów. A przez to ograniczając nieprzyjemny zapach. Zwłaszcza po umyciu zasadowym mydłem warto tak sobie zakwasić ph skóry. Ten dezo może okazać się zbyt słaby na „mocne poty”. Ale ludzi są doprawdy różni i dla niektórych będzie to świetna naturalna opcja. Można sobei zwiększyć ilość witaminy C (ja użyłam lewoskrętnej, takiej spożywczej). Do tego jeśli sięgniesz po olejki eteryczne – uzyskasz całkiem fajny dezodorant.

Do zrobienia dezo potrzebujesz:

  • witamina C sproszokowana (lub kwasek cytrynowy) 1/5 łyżeczki na 1/2 szklanki wody (lub więcej kwasu)
  • 1/2 szklanki wody (lub wybranych hydrolatów lub soku z aloesu)
  • olejki eteryczne – wedle uznania (na 100 ml około 10 do 20 kropli olejków lub więcej)

W tym „cytrusowym” dezodorancie polecam użyć mieszankę olejków cytrusowych (pomarańcza, cytryna, grejpfrut, limonka, bergamotka). Ale można też sięgnąć po silniejsze olejki jak tea tree, rozmarynowy, szałwiowy.
Olejki cytrusowe też działają odkażająco i odświeżająco, ale mogą działać fotouczulająco.

Możesz sobie zrobić na początek małą ilość takiego dezo i wypróbować, pewnie wygodnie będzie go używać z pomocą butelki z atomizerem.

Pamiętać jednak należy, że olejki cytrusowe zwiększają wrażliwość na słońce i nie powinno się ich stosować przed ekspozycją na silne słońce.

Podobny przepis prezentowałam w poprzednim wpisie, tylko z użyciem zwyczajnie soku z cytryny.


DEZODORANTY Z AŁUNEM – 4 świetne przepisy

Nie jestem wielką zwolenniczką stosowania ałunu – myślę jednak, że taki dezodorant może się okazać bardzo pomocny w sytuacjach wyjątkowych 🙂 Ałun sól glinowo-potasowa (siarczan glinowo-potasowy) pochodzenia naturalnego, można go kupić w postaci kryształu lub proszku i faktycznie potrafi zdziałać dezodoryzujące cuda… Choć nie u wszystkich.

Raczej trudno dziś o zakup ałunu pochodzącego wprost z naturalnych złóż, nie bądźmy naiwni. Kryształy dostępne na rynku są pochodną skały, ale uzyskiwanie są w laboratoriach i trzeba się z tym faktem pogodzić. Co więcej, do otrzymania kryształów używa się kwasu siarkowego. Co więcej, jeszcze czasem można się natknąć na nieprawdziwą informację, że kryształ nie zawiera soli aluminium… Uważajcie. Zawiera i to jak najbardziej.

Siarczan glinowo-potasowy – nasz ałun (z rzadka można kupić amonowy) różni się budową chemiczną od szkodliwego ponoć bardziej hydroksychlorek glinu (aluminium chlrohydrate), czasem z dodtakiem cyrkonu, który stosuje się powszechniej w dezodorantach drogeryjnych. Podobno to ten drugi powodował zmiany patologiczne u smarowanych nimi ogolonych myszy. Co pokazywało, że w jakimś stopniu glin był wchłanialny z tej formy.
Siarczanów glinowo-potasowych jeszcze raczej nie przebadano pod tym kątem. Dlatego ja uważam, że warto zachować zwyczajnie umiar i stosować taki dezo, okazjonalnie.

Nauka donosi, że: „Przeprowadzono badania dotyczące stopnia wchłaniania się chlorowodorotlenku glinu przez skórę. Otóż okazało się, że jest to 0,1% glinu, a większość pierwiastka została wydalona z organizmu w ciągu dwóch tygodni (chociaż jego akumulacja w kościach zdarza się u osób z przewlekłą niewydolnością nerek). Na dodatek pochłonięta ilość glinu nie była większa od tej, która ulega absorpcji z układu pokarmowego przy typowej diecie. Wbrew obiegowym opiniom nie stwierdzono, żeby stosowanie antyperspirantów prowadziło do rozwoju nowotworów sutka.” – cytat za: http://www.swiatnauki.pl/8,467.html.

Także jak widzicie…”bądź tu mądry i pisz wiersze..”. Oczywiście można popadać w radykalizm i zaraz podejrzewać cały świat o knucie teorii spiskowych i jedno wielkie masowe stopniowe ludobójstwo… Ale ja już z takiej postawy wyrosłam 😉

Szczerze mówiąc (pisząc 😉 ) myślę, że więcej szkodliwego aluminium wchłonęłam mieszkając przez większość swojego życia w obrębie Zagłębia Miedziowego, niż z dezodorantów (kiedyś przez krótki czas stosowałam drogeryjne dezo, potem przerzuciłam się na „naturę”). Osobiście dziś głównie używam swojego Paleo Kremu pod pachy z aloesem, a ałunowe opcje stosuję doraźnie, latem trochę częściej.

Najbardziej szkodliwy jest dla nas fluorek glinu – stosowany do produkcji stopów lekkich, w metalurgii stosowany jako odtleniacz. Najważniejszym źródłem glinu jest emisja pyłów ze spalania węgla, spalania odpadów, z przemysłu metalurgicznego i ceramicznego… (za: http://home.agh.edu.pl/~arturb/pliki/CZYNNIKI%20SZKODLIWE%20cz.1.ppt.pdf ).

Odnośnie laboratoryjnego pochodzenia surowców do produkcji kosmetyków, to soda oczyszczona, czy czysty kwasek cytrynowy oraz szereg wielu innych wyizolowanych substancji stosowanych w naturalnych kosmetykach – uważanych powszechnie za naturalne – przechodzi przez skomplikowane, czasem bardzo, procesy laboratoryjne. I nie ma tkwić w iluzji, że tlenek cynku dostępny na rynku to czysty skruszony „minerał”. To tlenek pochodzenia naturalnego, ale otrzymywany na przemysłową skalę.

Roztwór ałunu ma odczyn kwasowy (1% roztwór ma ph ok 3), działa ściągająco i odkażająco (dlatego często używany był kiedyś przez mężczyzn przy zacięciu się podczas golenia).

Podobno ałun używano już w starożytnym Egipcie, a współczesna nauka nie donosi wprost o jego szkodliwości.

Z jego udziałem można robić nawet lecznicze maści, sprawdzające się w przypadku dermatoz, liszaja, zakażeń wirusowych (brodawki) i bakteryjno-grzybowych. Może kiedyś pokuszę się na takie eksperymenty – choć nie mam potrzeby.
Przy okazji zacytuję ważną informację ze strony, z której korzystałam tworząc tego posta, informację ku rozwadze:

„[Dopisek 2015: komentujący zwrócił moją uwagę na jeszcze jedno miejsce gdzie jest użyty ałun – chodzi o ayurwedyjski proszek do zębów Vicco Vajradanti który ma w składzie ałun, co tłumaczy dlaczego powstrzymuje krwawienia dziąseł. W takim użyciu, ałun rozpuszczony w ślinie styka się z błonami śluzowymi i ma dużo większą szansę być wchłoniętym do organizmu niż w przypadku naniesienia na skórę. W zasadzie to tak jakby połknąć. Sprawdzałem pod tym kątem inne proszki i pasty ale często, zwłaszcza te indyjskie, nie mają pełnego składu. Ałun zawiera jeszcze chyba proszek na krwawiące dziąsła Gum Tone] „- źródło: https://nowaalchemia.blogspot.com/2012/07/aun.html

Pamiętajmy, że skóra pokryta jest naturalnie (chyba, że totalnie wyszorowana detergentami) sebum, które chroni przed wchłanianiem się szkodliwych substancji. Dlatego do receptur z Ałunem można i może warto dodać trochę oleju jojoba, na przykład. By w razie czego ograniczyć wchłanianie aluminium.

Biodostępność glinu przez skórę pach oceniono na 0,012% – dla porównania biodostępność z wodą pitną to 0,3%  (cytat za: https://nowaalchemia.blogspot.com/2012/07/aun.html).

Wracając do dezodorantów…

Warto zatem zrobić sobie może i taki odświeżający – także dzięki zawartości innych składników – dezodorant i cieszyć się naturalnie świeżością 🙂

Jeśli podane ilości ałunu będą za małe, można je zwiększyć.

Ałun zawsze trzeba rozpuścić w gorącej wodzie, może się potem w gotowym dezo skrystalizować – wtedy wystarczy podgrzać dezo w kąpieli wodnej. Ałun rozpuszcza się dobrze w wodzie – ale nie bardzo dobrze, jak niektóre inne minerały – dlatego trzeba się wspomóc podgrzaniem płynu, ale krystalizacja w płynie i tak potem może zajść. Ja wówczas podgrzewam cały dezo raz jeszcze w kąpieli wodnej.

W moim przekonaniu ałun jest przyjemniejszy w stosowaniu niż promowana przez wiele osób sól magnezowa (chlorek magnezu). W odróżnieniu do niej – ałun nie szczypie i nie piecze gdy zastosujesz go na skórę po goleniu, tak mocno jak potrafi drażnić chlorek magnezu. Poza tym uważam, że roztwór ałunu nie pozostawia na skórze takiego nieprzyjemnego (dla mnie) klejącego „filmu”, choć niektórzy cenią sobie tę sól za możliwość „suplementacji” magnezu przy okazji stosowania jako dezodorant. Wybór należy do Ciebie 🙂

Pamiętajmy, ze ałun to jednak sól glinu (aluminium) – pochodzenia naturalnego wprawdzie, ale kryształy otrzymuje się w procesie gotowania skały z kwasem siarkowym. To co możemy kupić w sklepach to nie jest czysty rozkruszony minerał. Dlatego jestem trochę sceptyczna względem tego środka, choć podobno jest on bezpieczniejszy bo nie przenika do organizmu (z uwagi na wyższy rozmiar cząsteczkowy) – jak używany powszechnie w dezodorantach – chlorowodorotlenek glinu.

Wybór, jak zawsze Moi Drodzy, należy do Was. Sole aluminium mogą powodować negatywne skutki dla organizmu, ale jest zbyt mało badań na to. Ku przypomnieniu – w starożytnym Egipcie również używano ołowiu bezwiednie się trując, więc to, że stosowano ałun wówczas nie jest jakimś koronnym argumentem „za”.
Można też po prostu stosować ałun rzadziej, nie każdego dnia, ale tylko wtedy gdy jesteśmy narażenie na „mocne pocenie” z uwagi na stres np. A na co dzień używać na przykład innym bezałunowych wersji dezo albo pielęgnacyjnego Paleo Dezo z Aloesem.

Poniższe receptury są przykładowe i możesz sobie je dowolnie modyfikować, zmieniając na przykład rodzaj hydrolatu (naparu ziołowego) oraz dobrać inne olejki eteryczne (szałwia, rozmaryn, litsea cubeba, mięta – działają silniej dezodorująco i mogą się sprawdzić na przykład w wersjach dezo dla panów).

W miejsce hydrolatu ziołowego możesz użyć soku aloesowego.

Możesz też przygotować lekki dezodorujący płyn bez ałunu (sok z aloesu+hydrolat rumiankowy, różany+spirytus+olej jojoba+ olejki eteryczne), a ałunowym kryształem (w postaci kostki) posmarować skórę przed aplikacją tego płynu. To też ciekawa opcja. Przy okazji mgiełkę bez ałunu możesz stosować sobie na całe ciało by delikatnie pachniało.

DEZODORANT Z AŁUNEM (w sprayu) – z mentolem (lub olejkiem miętowym)

10 gr spirytusu

1 g mentolu (lub 30 kropli olejku z mięty pieprzowej)

70 g wody hamamelisowej (można też użyć wody oczarowej albo naparów z tymianku, rozmarynu i rumianku)

1 g ałunu

Olejek miętowy (lub mentol) rozpuszczamy w alkoholu.
Rozgrzewamy wodę hamamelisową (lub oczarową czy napary ziołowe) i rozpuszczamy w niej ałun.
Oba płyny następnie łączymy. Przelewamy do pojemniczka z atomizerem i przed użyciem wstrząsamy.
Dezodorant jest trwały, ale warto trzymać go w chłodnym miejscu.

Kobiety w ciąży i karmiące winny zrezygnować z użycia mentolu (olejku miętowego). Dezodorant bez olejków też będzie działał.

DEZODORANT Z AŁUNEM różano-pomarańczowy w sprayu z małą ilością olejków eterycznych

Sposób wykonania podobny jak wyżej. Ałun trzeba zawsze rozpuszczać w podgrzanym płynie.

Tym razem potrzebujemy na ok 50 gr

  • 20 g wody różanej
  • 20 g wody pomarańczowej (hydrolat)
  • 5 g spirytusu
  • 3 g ałunu w proszku
  • 1 g oleju jojoba (opcjonalnie)
  • olejek pomarańczowy – 10 kropli i różany 4 krople (absolut)

Przed użyciem wstrząsnąć. Warto przechowywać w chłodzie. Gdyby się skrystalizował ałun – podgrzej całość w kąpieli wodnej, wstrząsaj.

UWAGA: Kobiety w ciąży i karmiące nie powinny stosować olejków eterycznych. Dla nich polecam tutaj wersję bez olejków lub z o połowę mniejszą ich ilością. Zamiast wody różanej można użyć czystej wody lub hydrolatu z rumianku.

DEZODORANT Z AŁUNEM (w kulce) mięta z pomarańczą

Tutaj przygotowanie w zasadzie takie samo, z wyjątkiem tego, że przed dodaniem spirytusu i oleju dodajemy gumę ksantanową albo gumę guar.

Guma ksantanowa lub guma guar jest produktem naturalnym pochodzenia roślinnego i służy do zagęszczania płynów, rozpuszcza się w wodzie.

Na ok 50 g dezo potrzebujemy:

  • 20 g wody pomarańczowej (hydrolat)
  • 25 g wody miętowej (hydrolat) – można sięgnąć po mocny napar z mięty
  • 5 g spirytusu
  • 3 g ałunu w proszku
  • olejek pomarańczowy – 10 kropli i 10 kropli miętowy

UWAGA: Podobnie jak wyżej kobiety w ciąży i karmiące nie powinny stosować olejków eterycznych. Dla nich polecam tutaj wersję bez olejków lub z o połowę mniejszą ich ilością.

DEZODORANT Z AŁUNEM wersja dla Panów

To w zasadzie modyfikacja powyższych receptur, ale dla ułatwienia i inspiracji podaję Wam skład:

  • 20 g wody oczarowej (hydrolat)
  • 25 g mocnego naparu z mięty, szałwii lekarskiej i rozmarynu (napar przygotujesz zalewając 2 łyżki mieszanki ziół szklanką wrzącej wody i odstawiając go na 30 minut do naciągnięcia)
  • 5 g spirytusu
  • 4 g ałunu w proszku
  • olejek rozmarynowy 5 kropli
  • olejek miętowy 5 kropli
  • olejek szałwiowy 5 kropli
  • olejek lawendowy 5 kropli
  • opcjonalnie 2 krople olejku litsea cubeba

Przygotowanie – jak wyżej, możesz – choć nie musisz dodać gumę ksantanową. Całość przelej do pojemniczka z kulką lub z atomizerem (wersja bez gumy ksantanowej albu guar).


EKSTRA DEZODORANT W KREMIE Aloesowy
odświeżająco pielęgnujący i łagodzący krem na pachy

Jest to moja autorska receptura, sprawdzona i skuteczna. No i w dodatku paleo – bo z łojem 🙂

Ten krem dzięki zawartości łoju, wosku pszczelego, oleju migdałowego oraz aloesu -świetnie pielęgnuje skórę pach – przy okazji dezodorując i wchłaniając wilgoć.

Ta opcja zawiera działające odświeżająco – surowy olej kokosowy i sodę oczyszczoną, a dodatek skrobi chłonie nadmiar wilgoci.

Olejki eteryczne działają bakteriobójczo – więc też dezodorują.

Dla kobiet w ciąży i karmiących oraz dla osób bardzo wrażliwych polecam wersję tego dezo nie zawierającą olejków eterycznych (tzw. wersja Extra Sensitive). 

W tym poście znajdziecie przepis na zrobienie dezo.

Także jak widzicie, sposobów na naturalną świeżość jest wiele.

Warto wypróbować te naturalne alternatywy drogeryjnych przeładowanych chemią dezodorantów.

p.s.
Masz pytanie o kremowy Paleo dezo z aloesem – napisz na natule.art@gmail.com

 

Przepisy są moje własne lub pochodzą albo inspirowane są treściami z książek „Wielka ksiega Ziół”, wydawnictwo Reader’s Digest oraz książki Kosmetyka Naturalna, Stephanie Faber.

Wspierałam się też informacjami ze stron:

  • https://nowaalchemia.blogspot.com/2012/07/aun.html
  • http://www.czytelnia.madejska.pl/
  • http://www.swiatnauki.pl/8,467.html

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się