Neo – Paleo

W TYM DZIALE prezentuję trochę informacji odnośnie mojej wersji
DIETY PALEO, którą nazywam na użytek własny NEO – PALEO.
Dlaczego?

Przeszłam w swoim życiu przez wiele dietetycznych ścieżek – zawsze w poszukiwaniu zdrowia.

Byłam na diecie niskokalorycznej, byłam na diecie wege, byłam na diecie wegańskiej, nawet zahaczyłam o wegański witarianizm. Byłam też jakiś czas na diecie Paleo – ale dość szybko weszłam w jedzenie nabiału surowego, dlatego wyszło z tego swoiste neo-paleo, z dużą dozą surowizny (także mięsnej).

Wszystkie te doświadczenia potrzebne mi były do tego, by zrozumieć, że dieta nie jest celem, a jedynie środkiem – czy też narzędziem. Zrozumiałam też, że dieta może być niestety pułapką skołowanego emocjami umysłu…

Obecnie jestem na „diecie” instynktownej, intuicyjnej, choć nie pozbawionej racjonalności.
Łapię się czasem na emocjonalnym jedzeniu (w moim wypadku zauważam, jak przezywanie niektórych emocji implikuje sięganie po określone produkty). Ale nie walczę z tym, przyglądam się temu, zauważam, nazywam.
To sprawia, że nie wpadam w kompulsje ani skrajności. A ciało akceptuje te wybory i nie „wywala” mi jakimiś objawami chorobowymi tak, jak miało to miejsce wcześniej – pomimo, że pozornie byłam na zdrowej diecie (bezgluten, bez nabiał, bez orzech, eko itd…).

Cieszę się wszystkim co zjadam. Czy to jest ciastko, chleb pszenno-żytni, czy dojrzały banan ze szpinakiem albo gulasz z koniny. Nie karcę się za to co jem, ewentualnie zauważam pewne charakterystyczne dla siebie prawidłowości. Gdy je sobie uświadomię z szacunkiem dla siebie, one potem nie zdarzają się tak często.
Uświadomiony lęk – staje się naszym sprzymierzeńcem 😉

Staram się jeść mało przetworzenie i wybierać zdrowe ekologiczne produkty – jeśli mam możliwość.
Nie kupuję i nie jadam junk foodów, ale zdarza mi się z ciekawością dziecka i przyjemnością spróbować czasem od kogoś jakiegoś chipsa, czy ciastko. Traktuję to jako przygodę i nie wprowadzam takich produktów na stałe do swojej diety. Nie nazywam tego też tzw cheat mealem, gdyż uważam, takie działanie za samosabotaż…

Dlatego w sekcji przepisów znajdziecie różne dania. Lubię eksperymentować w kuchni, ale lubię też sięgać do tradycji.

Priorytetem w diecie dla mnie jest:

  • NATURALNOŚĆ (produkty bez dodatku chemii, pochodzące z naturalnych upraw i hodowli)
  • NISKIE PRZETWORZENIE 
  • OBSERWOWANIE REAKCJI CIAŁA (intuicyjne i instynktowne jedzenie, reagowanie na sygnały jakie daje ciało i uwzględnianie tego w komponowaniu diety)

Namawiam do obserwowania siebie, swoich reakcji, do czujności o do rozwagi i do słuchania swojego ciała.

Uważam, że o ile czasem przełamanie pewnych barier jest bardzo ważne (barier zwyczajowych, nawykowych), to ważne jest także słuchanie swojego ciała i nie zmuszanie się do pewnych działań (tych zdrowych mam na myśli) na siłę. Jednocześnie uważam, że nie należy z nich całkowicie rezygnować, ale na przykład spróbować je wdrożyć za jakiś czas. Być może nasze ciało w danym momencie nie jest gotowe na określone rozwiązanie. Albo nasza postawa jest zbyt negatywna, co znacząco wpływa na nasze reakcje. Wpływ emocji i naszych postaw względem określonych zjawisk, na nasze zdrowie fizyczne, jest niezaprzeczalny.

Trzymam się w swoich wyborach „wewnętrznego głosu”, bo wiem, że on DLA MNIE będzie najlepszy. Weryfikuję go trochę wiedzą 😉 bo czasem można pomylić intuicję i instynkt z wyuczonymi reakcjami, a czasem sterować nami mogą emocje czy też nawet obecne w nas mikroorganizmy…
Ale TEN GŁOS jest dla mnie priorytetowy. Emocje w jedzeniu staram się odkładać jak najdalej. A współczesne wyniki badań – odnoszę do historii i tradycji (tej nam znanej oczywiście).

Zapraszam 🙂

 

 

FacebookTwitterGoogle+Podziel się