KREM LAWENDOWY Z KOCANKĄ – ratunek dla kruchych naczynek i nie tylko… Oraz DZIKI KREM!

Wiele z Pań pytało mnie w mailach o jakąś recepturkę na cerę tzw. naczynkową.

Jako, że wymyślam receptury, w których nie stosuje jakichś wyizolowanych substancji mniej lub bardziej czynnych, oczywiście w celu stworzenia działającej mieszanki, sięgnęłam nie tylko po łoje, ale też po surowce zielarskie – głównie kwiaty.
Z nich stworzyłam pachnące ziołowo maceraty (ekstrakty tłuszczowe), wymieszałam je z olejami – i powstało to niepowtarzalne „kwiatowe” mazidełko.

Tym razem „padło” na kwiat Kocanki oraz kwiat Lawendy.

Krem dodatkowo wzbogaciłam także, znanymi z szerokiego korzystnego działania na skórę – kwiatami Arniki oraz Nagietka.

krem lawendowo - kocankowy Paleo

Dlaczego takie kwiaty?

Taka ziołowa kombinacja świetnie może się sprawdzić w pielęgnacji cery z pękającymi i kruchymi naczynkami, cery wrażliwej, cery problematycznej także z pozostałościami po rankach – z bliznami, cery alergicznej z egzemą, skóry z cellulitem, cery suchej oraz mieszanej, jak i normalnej.

Pamiętajcie, że w pielęgnacji skóry z jakimikolwiek problemami – czy to pękającymi naczynkami, czy trądzikowej itp. ważne jest szukanie prawdziwej przyczyny tego stanu w środowisku życia, diecie, w stylu życia oraz działanie wielokierunkowe, a nie tylko smarowanie się kremem i oczekiwanie na cuda…

Kompozycję tłuszczową także dobrałam celowo tak, aby krem był dość uniwersalny i sprawdził się zarówno przy skórze z tendencją do suchej, jak i skórze mieszanej z tendencją do tłustej. Łoje spisują się wspaniale przy wszystkich rodzajach skór, a olej migdałowy i jojoba – są dość lekkie i łatwo się wchłaniają.

Oczywiście, jak zawsze dodałam do receptury propolisowy wyciąg oraz wosk pszczeli (oczywiście polecam taki prosto od pszczelarza, nieoczyszczany).

Krem przygotowuje się poprzez zmieszanie wszystkich składników (na ciepło łoje z woskiem pszczelim), na zimno warto dodać olej jojoba, migdałowy.

Na końcu – na zimno – dodajemy wyciąg propolisowy oraz olejki eteryczne.
Ja dobrałam olejki z kocanki i lawendy – dla wzmocnienia działania terapeutycznego oraz olejek geraniowy – dla złagodzenia zapachu kocanki i lawendy.

Trwałość kremu jest długa – może stać tygodniami, najlepiej w chłodzie (do 18 st.C), może stać w lodówce.

Krem mam specyficzny ziołowy zapach kocanki i lawendy – jego intensywność zależy od „mocy” maceratu łojowego oraz od ilości dodanych olejków, dlatego ja dodałam troszkę olejku geraniowego – by zapach był bardziej kwiatowy…

SKŁADNIKI NA KREM LAWENDOWO-KOCANKOWY (na ok. 100 gr mazidełka):

  • łój wołowy 30 g (pamiętajcie, tylko łój pochodzący od zwierzaków hodowlanych naturalnie będzie miał zdrowy profil tłuszczowy i nie będzie zawierał w sobie pozostałości leków i chemikaliów)
  • macerat z kwiatów lawendy i kocanki przygotowany na łoju końskim 30g (bardzo cenie koński łój, ma on w składzie więcej kwasów nienasyconych, polecam wytapianie w niskiej temperaturze – tak do ok. 70 st.C, zawiera tez sporo beta karotenu – w zależności od pory roku)
  • macerat z kwiatów lawendy i kocanki przygotowany na łoju wołowym 20 g
  • macerat z kwiatów arniki i nagietka na łoju końskim lub gęsim 10 g
  • olej migdałowy 10g
  • olej jojoba 5 g
  • wosk pszczeli (nieoczyszczony, prosto od pszczelarza) 4 – 6 g
  • alkoholowy wyciąg propolisowy 40% 2 ml (można także użyć suchy propolis, wówczas należy suchy propolis topić w łoju wołowym w temperaturze ok 80-90 st.C przez kilkanaście minut, tak by jak najwięcej propolisu wtopiło się w łój, na podaną ilość łoju wołowego około 10g suchego propolisu)
  • olejki eteryczne z geranium, lawendy i kocanki – po około 2-3 krople każdy (lub mniej lub więcej)

A teraz wspomnę jeszcze co źródła podają na temat działania kocanki i lawendy dla skóry:

SAM_1641

KOCANKA – zwana inaczej Nieśmiertelnikiem 🙂

Te krzew o małych pięknych kwiatkach, dość powszechny w Europie. Jak się okazuje owe kwiatki są skarbnicą wielu składników czynnych. Kocanka wykorzystywana jest od wieków w medycynie ludowej do leczenia stanów zapalnych, kaszlu, gorączki, bólu mięśni i stawów, w zapaleniu żył, chorobach wątroby i dróg moczowych i dla łagodzenia stanów alergicznych.

Jak widzicie wachlarz działania niezwykle szeroki.

Mnie jednak najbardziej zaintrygowało jej działanie na pękające, kruche naczynia krwionośne – dlatego znalazła się właśnie w tej recepturze :).

Kocanka ceniona jest ze względu na:

  • korzystny wpływ na naczynka krwionośne (działa obkurczająco i zmniejsza opuchnięcia)
  • sprzyja szybkiemu zanikowi siniaków, stłuczeń, zaczerwienień
  • przyśpiesza wchłanianie wybroczyn i krwiaków
  • wspomaga regenerację skóry, bliznowacenie, odbudowę naskórka (w „przyjaźni” z łojami i pozostałymi wyciągami ziołowymi ta receptura staje się żywym tłustym skarbem 😉 ) – przy bliznach, rozstępach, drobnych rankach, przy skórze dojrzałej
  • działanie lekko antyseptyczne
  • działa antyoksydacyjnie

Właściwości kwiatów kocanki wynikają z zawartości min. diketonów – związków chemicznych charakterystycznych właśnie dla kocanki.

LAWENDA:

SAM_0129

Kto dziś nie zna lawendy – te wszechstronnie używane kwiaty niosą ze sobą mnóstwo dobrego – dla ciała – stosowane zewnętrznie i wewnętrznie oraz w postaci olejku eterycznego – także wewnętrznie czy też w formie aromaterapii. Lawenda odstrasza mało lubiane przez nas latające i chodzące stworzenia (większe owady, mniejsze roztoczowate, kleszcze, pchły – też za nią nie przepadają).
Ma szerokie działanie na skórę:
  • antyseptyczne (zabija gro bakterii i wirusów, osobiście cenie ją w walce z wirusem opryszczki na ustach)
  • wspomaga regeneracje skóry i naskórka
  • stymuluje porost włosów i ogranicza ich wypadanie
  • zwęża pory skórne
  • zwęża rozszerzone naczynka krwionośne
  • pomaga likwidować obrzęki
  • hamuje nadmierne wydzielanie łoju
  • zwiększa napięcie skóry – przez co zmarszczki się spłycają i skóra wygląda na wyraźnie młodszą
  • warto stosować ja po urazach – obiciach, siniakach, skręceniach, bólach stawów – działa tez przeciwbólowo

Już wiecie dlaczego miedzy innymi lawenda znalazła się w tym kremie 🙂

Poza tym ja – uwielbiam jej zapach. Napar z lawendy to jedna z moich ulubionych ziołowo-kwiatowych herbatek, warto ją popijać na noc, ale także przed jedzeniem – bo stymuluje i poprawia trawienie – działając rozkurczowo 🙂 Jak macie wzdęcia – warto sięgnąć po lawendowy napar, który działa też uspokajająco i kojąco na nerwy. Jeśli nie lubicie gorzkawego posmaku – warto dosłodzić napar miodem.

Może jeszcze, dla przypomnienia słów kilka o arnice i nagietku, które także znalazły się w recepturze kremu.

ARNIKA:

arnika

źródło obrazka www.wikipedia.org

  • związki czynne kwiatów arniki podawane zewnętrznie łatwo przenikają przez skórę
  • wzmacniają ściany naczyń włosowatych
  • w przypadku uszkodzeń (np. kontuzji lub obrzęków) zapobiegają przenikaniu osocza poza łożysko żylne
  • arnika zmienia ciśnienie na zewnątrz i wewnątrz drobnych naczyń podskórnych, ułatwiając resorpcję płynu wysiękowego przez co zmniejsza obrzęk i bolesność. Po wniknięciu do naczyń wyraźnie zwiększa aktywność fibrynolityczną krwi, przeciwdziałając aglutynacji płytek krwi i zapobiegając tym samym zakrzepom żylnym
  • sprawdza się na krwiaki, stłuczenia, obrzęki pourazowe, oparzenia I i II stopnia, wylewy podskórne, uszkodzenia naskórka, owrzodzenia troficzne i czyraki.

NAGIETEK:

nagietki

  • działa przeciwzapalnie
  • przeciwbólowo
  • bakteriobójczo, grzybobójczo – także dzięki zawartości karotenoidów i trójtermenów
  • wspiera prawidłowy wzrost nabłonka, przeciwdziała nadmiernemu łuszczeniu się naskórka, przyśpiesza ziarninowanie i bliznowacenie wszelkich uszkodzeń skóry
  • reguluje i wzmaga resorpcyjne właściwości skóry i chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
  • sprawdza się na kontuzje, rany, uszkodzenia skóry, wrzody, stłuczenia, obtarcia naskórka, owrzodzenie żylakowe, zapalenie skóry, żylaki odbytu, oparzenia, rany pooperacyjne, odmrożenia, wysypki skórne

Polecam! Taki kremik cudownie otuli i ukoi Twoją skórę.

Pamiętajcie jednak, że to ziołowa receptura, dlatego warto po kilkutygodniowym stosowaniu zrobić przerwę i zmienić krem na inną kompozycję, być może nieziołową.

Przedstawiam Wam także jeszcze krótko dwa inne nowe kremy, które opracowałam podczas mojego „urlopu” 😉

Jeden z mniejszą zawartością kocanki i sporą ilością innych ziół, w tym z ekstraktem z dość sławnego żywokostu (ja tutaj stosuję także ziele żmijowca, które to ziele zawiera także bardzo duże ilości alantoiny – jak osławiony żywokost).

SAM_0078

Krem ŻYWOKOSTOWY Z KOCANKĄ

krem Żywokostowy z Kocanka

Oraz – UWAGA – krem dla prawdziwych
Neo Paleo Dzikusów 😉 !

DZIKI KREM – do którego przygotowania zainspirował mnie Kuba :)))

Dziki krem paleo

I tym Dzikim akcentem dziko się z Wami żegnam do następnego postu.

W planie post z subiektywną recenzją moich „nowych – starych” butów minimalistycznych i trochę o moich ostatnich treningach.

Dlaczego „nowych – starych” – dowiecie się w poście, zapraszam 🙂

p.s.

Krem Lawendowo-Kocankowy, Żywokostowy z Kocanką, Dziki Krem oraz inne „łojki” można zapakować w o – takie urocze pudełeczko z serduszkiem :))
SAM_1576

SAM_1584

Źródła:
– Związki naturalne w kosmetyce, prof. dr hab. R.Glinka, Prof. dr inż. J. Góra
– Rośliny Lecznicze i ich praktyczne zastosowanie, A. Ożarowski, W. Jaroniewski,
– http://www.biochemiaurody.com/sklep/hydrolathelichrysum.html
– http://rozanski.li/295/kocanki-jeszcze-kwitna-helichrysum-flos-helichrysi-flores-stoechados-w-fitoterapii/
– http://ziolazodleglychkrain.blogspot.com/2012/01/helichrysum-italicum-kocanka-woska.html)
– http://biotechnologia.pl/kosmetologia/artykuly/lawenda-lekarska-roslinny-surowiec-kosmetyczny,12
 

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się