Pomarańczowe Brownie z buraka (marchwi i bananów) bez glutenu

Dziś niedziela, dzień chyba targowy, bo przed świętami ostatnia niedziela…
Ale ja nie o zakupach dziś, tylko o cieście, które ostatnio dość często robię i moim zdaniem – jak na warzywno-owocowego bezglutenowego gniotka, jest przepyszne. Do tego łatwe w przygotowaniu. A, że ma w sobie coś z Brownie – to nie musi urosnąć – ale nie znaczy, ze ma znamiona zakalca. O nie. Nawet nie jest mocno wilgotne, trzyma się „kupy” – bo dodaję jajka, ale można je pominąć – dodając wówczas więcej bananów – licząc się ze zmianą konsystencji, ale smak pozostanie zapewne świetny, może się bardziej będzie kruszyć bez jaj. Ale jak trzeba – to zdrowie ważniejsze, na jaja zawsze czas przyjdzie 🙂

SAM_1363

Ostatnio każdy weekend to dla mnie przygoda z łojami 🙂 hehe, jak nie wytapianko – to robię maceraty.

Dziś z arniki i nagietka na łoju gęsim i końskim, z rozmarynu i tymianku na tychże oraz z arniki i nagietka i ze skórek z eko pomarańczy – na oliwie :))

SAM_1065

SAM_1446

Z maceratu tymiankowo-rozmarynowego możecie sobie ukręcić o na przykład takie oczyszczające masełko do twarzy, które jeśli nie dodacie doń oleju rycynowego – może stanowić lekki jak pianka krem – do cer tłustych i problematycznych, zwłaszcza jeśli wzmocnicie go propolisem i np olejkiem z drzewa herbacianego i lawendowym. Polecam.

Pojutrze będę robić dziurawcowy, tym razem z suszonego dziurawca. Zawsze lepiej sięgać po świeże zioła, ale czasem można i po suszone także.

Dziś może jeszcze zrobię pierniczki? Nie wiem, ale ugniotę ciasto na jutro, zapraszając w dniu jutrzejszym do zabawy w lepienie gości, którzy nas odwiedzą, na co ciesze się bardzo 🙂

No to do rzeczy.

SAM_1330

SKŁADNIKI:

  • 3 jaja
  • białka z jajek – dodatkowo – z 3-4 (jak nie ma, można je pominąć)
  • 500 g utartego buraka i marchwi w proporcji 1:1
  • 3 banany
  • 150 gr oleju kokosowego lub masła klarowanego roztopionego do stanu płynnego
  • 7 łyżek kakao (ja dodaję kakao niesurowe, surowego szkoda do pieczenia moim zdaniem)
  • skórka otarta z jednej pomarańczy (najlepiej świeża, od bidy – może być suszona)
  • 1 łyżka miodu (jak ktoś lubi bardzo słodkie ciasta i musi to niech doda ze dwie łyżki, nie polecam przesadzać z miodem, bo burak, marchew i banany dają też mnóstwo słodyczy)
  • około 1 – 1,5 szklanki mąk (ja daję albo kokosową, albo kokosową i żołędziową, można dać też zmielone wiórki kokosowe). Ilość mąk zależna jest od konsystencji jaka wyjdzie a ta zależy od soczystości buraków i marchwi oraz od wielkości bananów.
  • pokrojone w kawałeczki suszone daktyle
  • rodzynki
  • pokruszone orzechy włoskie

SAM_1368

SPOSÓB WYKONANIA:

Jak widzicie nie dodaję żadnych spulchniaczy ani skrobii – wystarczy ta co jest w bananach i odrobina w korzeniach.

Orzechy i rodzynki – można dodać do ciasta albo posypać wierzch. Daktyle dodaję do ciasta, dają dodatkowej słodkości, ale można je też użyć do posypki na wierzch ciasta.

Banany, jajka – blenduję razem na gładka masę (używam malaksera). Dodaję potem do tego utarte korzenie (marchew, burak, można też dodać batata! ale burak nadaje ciemnej barwy i moim zdaniem innej konsystencji upieczonemu ciastu niż marchew i batat).

Warto mocno zblendować masę z korzeniami – tak by była dość płynna, ale miała jak najmniej widocznych kawałków korzeni. Wtedy ciasto po upieczeniu jest gładsze.

Do takiej lejącej masy dodajemy płynny tłuszcz. Dalej blendując – dodajemy kakao i utartą skórkę z pomarańczy.

Następnie dodajemy mąki. Jeśli używacie dodatkowych białek – które polecam ubić na pianę, to dodajemy mąki więcej – tak by ciasto było jak twardawy twarożek (nie sypkie). Jeśli nie dodajecie białek – to wówczas dodajemy mąki tyle by ciasto miało konsystencję kremowego zwartego twarożku – nie lejące, ale dające się przekładać łyżką, ale nie sypkie czy też nie na tyle zwarte by można było je ugniatać.

Na samym końcu dodaję pokrojone daktyle.

Piekę w piekarniku około 180 st.C przez około 45 – 60 minut.

Sprawdzam patyczkiem.

Pod koniec pieczenia (na jakieś 15 minut przed końcem), można wysypać na wierzch ciasta pokruszone orzechy włoskie i rodzynki (i daktyle) – wówczas lekko się podrumienią, ale nie spalą.

SAM_1363

SAM_1447

Wystudzone ciasto warto polać POLEWĄ zrobioną np z:

  • 100-150 gr tłuszczu (polecam łój i masło w proporcji 1:1, lub olej kokosowy i masło, lub masło klarowane, polewa z łoju zdecydowanie moim zdaniem najlepiej wychodzi, jest twardawa i krucha a dzięki masłu ma posmak śmietankowy)
  • szczypta wanilii
  • łyżka miodu
  • 3 łyżki kakaa

Składniki polewy należy podgrzać razem i wymieszać, lekko tężejącą polać wystudzone ciasto.

Na polewę możenie wysypać podpieczone orzechy i rodzynki lub poukładać świeże pomarańcze i mandarynki.

Gotowe, pycha jest i smacznego życzę – ciasto jest sycące i może stanowić osobny węglowodanowy posiłek moim zdaniem, fajnie smakuje posmarowane masłem i miodem, Albo samo, do kawy – u mnie żołędziowo-topinamburowej ostatnio :)) W wolnej chwili w końcu napiszę ten post o mojej walce z kofeinowym nałogiem.

SAM_1364

Wesołych świąt, choć może jeszcze uda mi się umieścić na Blogu post z przepisem na pierniczki 🙂

 

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się