PSZCZELARSTWO NATURALNE i jakość produktów pszczelich na rynku

Zapraszam serdecznie do lektury artykułu napisanego przez pasjonata pszczelarstwa naturalnego – Jakuba.

JAKOŚĆ PRODUKTÓW PSZCZELICH NA RYNKU A PSZCZELARSTWO NATURALNE
autor: Jakub Jaroński
Lew Tołstoj: „Pan Bóg stworzył pożywienie, a diabeł nasłał kucharzy”

Bioróżnorodność pszczół, selekcja naturalna, naturalne ich rozmnażanie i krzyżowanie, unikanie forsowania pszczół do wygórowanej miodności, łagodności i wielkości, odporność na choroby w tym roztocze Warroa. To są szczytne cele i idee, dla których warto prowadzić pasiekę w stylu pszczelarstwa naturalnego.

Ktoś mógłby powiedzieć, że go nie stać, że traktuje pasiekę jako źródło dochodu i pracę zawodową. Czy tak jest w rzeczywistości, to już inna dyskusja.
Są jednak jeszcze inne powody (o czym wielu zapomina), dla których warto prowadzić taką pasiekę zawodowo lub hobbystycznie, a także wspierać pszczelarzy naturalnych zakupem droższych produktów pszczelich, wyprodukowanych przez ich pszczoły, ale za to jakościowo zdecydowanie lepszych.
Zyskiem jest własne zdrowie i świadomość skąd się ono bierze.
Bierze się ono m.in. dzięki spożywaniu organicznie wyprodukowanej, w pełni nieprzetworzonej, a więc surowej, nierafinowanej, bogatej enzymatycznie żywności. Co to jest żywność organiczna wyjaśnia bardzo dobrze jeden z moich autorytetów Paul Chek.
Proponuje wysłuchanie wszystkich odcinków:

https://www.youtube.com/watch?v=sIznAnDBD_c

Plastry gniazda pszczelego są jednym z najbardziej pierwotnych pokarmów ewolucyjnie pierwszych ludzi jako gatunku zwierząt naczelnych. Intensyfikacja zbieractwa plastrów pszczelich prawdopodobnie przyczyniła się do powiększenia ludzkiego mózgu i energii dla niego. (2)  Zanim człowiek zastosował obróbkę termiczną w celu jadania niejadalnych rzeczy, do zwiększania kaloryczności roślinnego skrobiowego pokarmu, do kreowania nowych smaków i połączeń w różne wykwintne dania, a czym tak naprawdę oddalił się od swej pierwotnej zdrowej natury, żywił się głównie przeróżnymi zwierzętami oraz ich wydzielinami, a także owocami drzew, bylin i roślin zielnych. Mam tu na myśli mięso zwierząt, poczynając od owadów, drobnych bezkręgowców poprzez ryby, muszle, ptaki aż do wielkich pięknych roślinożernych ssaków. Wydzieliny zwierząt to m.in. jajka oraz różne wydzieliny owadów w tym choćby właśnie plastry pszczele.

Do czasów współczesnych plastry miodu dla pierwotnych ludów tropikalnych pozyskujących pożywienie gospodarką zbieracko-łowiecką to średnio ok. 10-15% kalorii. A sezonowo w przypadku części nawet do 50-80%.

P1090583Ramka ula Warszawskiego Zwykłego zbudowana naturalnie bez węzy.

Na plaster pszczeli składa się wosk, miód, pierzga, mleczko pszczele, propolis oraz czerw. Jest to w pełni odzwierzęcy pokarm gdyż, choć pierwotnie pochodzi od zwykle roślinożernych pszczół, dodają one do niego zwierzęce enzymy, witaminy i minerały w formie zwierzęcej oraz różne bakterie które współżyją z pszczołami. Dzięki temu miód i pierzga to źródło łatwostrawnych zwierzęcych białek, tłuszczy i węglowodanów.

Miód to nie są zwykłe węglowodany. Są one upakowane w insulinowe polipeptydowe enzymy owadzie, dzięki temu surowy nieprzetworzony miód jest również polecany cukrzykom jako źródło węglowodanów na które muszą oni bardzo uważać w diecie.
Tutaj na temat ciekawej roli w metabolizmie węglowodanów i procesie starzenia polipeptydowych insulinopodobnych enzymów owadzich:

http://naldc.nal.usda.gov/download/11674/PDF
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16332201

Surowy miód(2) hamuje też wydzielane związków AGE (zaawansowane produkty glikacji), które w nadmiernych ilościach przyczyniają się do przyspieszenia procesów starzenia poprzez uszkadzanie komórek, skutkującym np. stanami zapalnymi, a które to zawierają zwłaszcza wysokoprzetworzone zniszczone temperaturą i chemią rzeczy faktycznie tylko udające jedzenie http://www.denvernaturopathic.com/HoneyandAGEs.htm

P1090587Surowy miód wyciśnięty z plastra bez żadnej filtracji

O wynikach kolejnych kilku badań, a także zaletach surowego nieprzetworzonego miodu możesz przeczytać tutaj (w języku angielskim): http://www.weebeehoney.net/honey-for-health/
Pierzga i mleczko pszczele to z kolei źródło białka i tłuszczu dla pszczół. Są one odpowiednio przefermentowane enzymatycznie i bakteryjnie tak, że dopiero w takiej zwierzęcej formie są łatwo biodostępne niczym surowe mięso i podroby.

Czysty pyłek kwiatowy chroniony jest przed strawieniem. Roślina zabezpiecza go poprzez obudowanie bardzo twardą egzyną w formie twardego błonnika jakim jest celuloza, ale także wyjątkowo opornej substancji jaką jest sporopolenina. Na tyle opornej, że jest ciężkostrawna nawet dla roślinożerców. Więc dla wszystkożerców jakim jest człowiek, tym bardziej. W związku z tym marketing łykania nieobrobionego roślinnego pyłku zabieranego pszczołom poławiaczami to nic innego jak pic na wodę fotomontaż. Nie jest to też według mnie elementem pszczelarstwa naturalnego. Taki pyłek trzeba by mikronizować i fermentować aby był dobrze przyswajalny. Nie jest to już jednak naturalne.
Naturalne jest zjadanie pierzgi najlepiej z całym plastrem lub nieodfiltrowanym miodem.
Logiczne jest, że skoro pierzga, miód i mleczko (które pszczoły wytwarzają z miodu i pierzgi) musi wystarczyć pszczołom na kilka miesięcy pożywienia w zimę, to zawierają one wszystkie minerały i witaminy dostępne na planecie Ziemia. Pod warunkiem, oczywiście, że pszczoły spożywały naturalny surowy pokarm nektaru czy spadzi, a nie cukier czy syrop. Nie jest to też nic nadzwyczajnego gdyż tusze naturalnie karmionych zwierzaków łącznie z różnymi owocami, surowym nabiałem czy surowymi jajkami też zawierają to wszystko.

Niestety dla większości osób żyjących w nowoczesnej cywilizacji i odżywiających się pospolitą kuchnią z przemysłowego produkowanego jedzenia, do niedawna surowe produkty pszczele, za wyjątkiem nabiału, były jedynymi odzwierzęcymi pokarmami jakie spożywali regularnie na surowo, a które były dla nich dzięki temu wspaniałymi lekarstwami.

Obecnie większość produktów pszczelich w przemysłowej produkcji, ale w niewielkiej domowej zostało zamienionych na martwe lub traktowane chemią niewiele warte kalorie.

Pragnę jednak uczulić, że sam fakt zakupu nieprzemysłowego miodu od lokalnego pszczelarza nie gwarantuje jakości organicznej. Jak wspomnę także niżej 99% pszczelarzy stosuje akarycydy i chemiczne środki dezynfekujące jak amitraza czy rapicid oraz węzę niewiadomego pochodzenia ze skupu, która z sezonu na sezon kumuluje pozostałości po tych substancjach. Wielu też pszczelarzy dokarmia cukrem pszczoły tak, ze nie jest w stanie zagwarantować czy miód nie jest zafałszowany przerobionym przez pszczoły syropem.

Najczęściej odżywiam się dietą będąca synergią diety Raw-paleo i Instinco. Czyli diety, która stara się zbliżyć do pierwotnego – instynktownego – zwierzęcego żywienia dla Homo Sapiens, inspirowanej gospodarką zbieracko-łowieckią pierwotnych społeczności ludzkich. Diety zgodnej z fizjologią i anatomią człowieka, ale jednocześnie otwartą na indywidualizm poszczególnych jednostek.

O tym jak się żywię i na jakich to podstawach bazuje można posłuchać i zobaczyć tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=iviFTKhoSyM
http://video.anyfiles.pl/Tabu+Polska.+Jedzenie./Ludzie/video/121849
http://www.barbellkitchen.pl/post/123710358303/podcast-22-jah-maya-o-jedzeniu-instynktownym
http://www.polskieradio.pl/9/3031/Artykul/1289654,Czy-wielkie-korporacje-przejma-wladze-nad-swiatem
http://noizz.pl/jedzenie/surowe-mieso-owoce-miod-o-zdrowym-surowym-modelu-zywienia-z-jakubem-jaronskim/4z96rgd

Jest dostępny również wykład który wygłosiłem na pierwszej w Polsce konferencji „Holistyczne podejście do diety i człowieka”:
https://www.youtube.com/watch?v=ygBo50y0TLs

Dochodzę do meritum. Raw-paleo pasiekę „Warroza”, poza fascynacją światem owadów w tym pszczół, założyłem głównie z egoistycznych powodów.
Chcę bowiem spożywać plastry miodu z pierzgą, jednocześnie inwestując w zdrowie swoje i najbliższych. Jedyne możliwe do spożywania w diecie Raw-paleo czy Instincto produkty pszczele, mogą być wyprodukowane tylko w pasiece prowadzonej zgodnie z zasadami pszczelarstwa naturalnego lub bartnictwie czy zbieractwie dzikich gniazd. Takie produkty w Polsce są jednak szalenie rzadkie i trudno dostępne.
Oczywistym jest, że ule odymiane czy opryskiwane amitrazą czy innym akarycydem nie mogą takie być, a dzieje się tak w przypadku 99% miodów na półkach sklepowych. Tutaj link do dokumentu na temat toksykologii amitrazy: http://www.epa.gov/pesticides/reregistration/REDs/amitraz_tred.pdf.
Oczywistym jest, że miody w których istnieje realne zagrożenie zafałszowaniem produktami będącymi przerobionym przez pszczoły cukrem czy syropem, nie może być składnikiem tej diety, a takie prawdopodobieństwo występuje w 99% miodów dostępnych na półkach sklepowych.
Oczywistym jest, że wszelka filtracja z pyłków, fragmentów tkanki pszczelej, wosku i propolisu w tym mikrofiltracja jakimiś filtrami perlitowymi, aby miód był klarowny i „czysty”, wyklucza coś takiego, a dzieje się tak w przypadku 99% miodów dostępnych na półkach sklepowych.
Oczywistym jest, ze plaster miodu z woskiem z węzy, która jest stosowana przez 99% pszczelarzy, a która to jest sterylizowana w 99% w temperaturze ok. 200 stopni C nie może być uznany za naturalny nieprzetworzony pokarm.
Oczywistym jest, ze wosk z węzy, w którym od lata z sezonu na sezon kumulują się produkty rozpadu amitrazy nie może być dobry dla zdrowia, a taką węzę stosuje 99% pszczelarzy.
Oczywistym jest, że naturalny plaster, czy niefiltrowany miód nie może pochodzić z ula ze styropianu, które zaczynają być coraz bardziej modne.
Nie wspomnę już tego co dotyczy samych pszczół, a więc sztucznej inseminacji królowych pszczelich, sztucznej selekcji na miodność, plenność czy łagodność, forsowanie pszczół cukrem.

SAM_1859
Nie waham się spojrzeć prawdzie w oczy. Współczesna pospolita hodowla pszczół przypomina klatkowy chów kurczaków brojlerów i trzody chlewnej. Dlatego warto spożywać i kupować produkty pszczele produkowane przez pszczelarzy naturalnych. Inwestujemy we własne zdrowie, inwestujemy w pszczelarza i pszczoły hodowane naturalnie jako twórców najzdrowszego pożywienia. Zyskujemy świetny superfood.
Wiadome jest, że im bardziej odżywczy pokarm spożywamy, tym potrzebujemy go mniej, więc nie jest tak, że kupując tylko taniej zawsze zyskujemy.
Wie to każdy kto naciął się na tanim „chińskim” badziewiu z krótkotrwałym okresem przydatności do „spożycia”. Kiedy do zysku dodamy jeszcze zdrowie własne i rodziny sytuacja staje się oczywista zgodna z powiedzeniem: „nie stać mnie aby kupować tanie rzeczy”.
Nie mam złudzeń, że takie, a nie inne miody, produkowane są dlatego, że lud oczekuje „czystych” i klarownych miodów cały rok. Lud oczekuje taniej żywności. To co może otworzyć ludzi na produkty pszczelarstwa naturalnego oraz problemy pszczół na świecie oraz prawdziwą wolnościową ekologię, to według mnie nie państwowe zakazy i nakazy oraz certyfikaty, ale świadomość ludzi i ich wolny wybór. Wybór w kierunku własnego świadomego zdrowia.

SAM_0252

Jakub Jaroński (Raw-paleo Pasieka Warroza)

(1) „Humans, the Honey Hunters” Erin Wayman
“Brain Beat: Scientific Foundations and Evolutionary Perspectives of Brain Health” Michael Hoffmann MD, PhD

(2) Przez surowy miód rozumiem wydzielinę pszczołowatych nie poddaną szybkoobrotowemu wirowaniu, filtracji, podgrzewaniu powyżej 40 stopni C, klarowaniu czy kremowaniu. Wyjaśnienie: https://www.youtube.com/watch?v=3VexD9N–fQ

FacebookTwitterGoogle+Podziel się