W ostatnim poście z serii Zrób to Sam o Kremie Pszczele Złoto, wspomniałam o tym, że planuję zrobić na wiosnę serum do twarzy w kremie, dal cer dojrzałych – suchych normalnych.

I takie serum zrobię niebawem :)) Musze jeszcze dokupic trochę składników i poczekać aż zrobi mi się macerat kwiatowy na oleju migdałowym…

Ale zanim to, zdziałałam jeszcze obiecaną sobie, nową recepturę mocno ziołowego mazidła dla cer z problemami – wypryskami, stanami zapalnymi.
Zdarza mi się, że potrzebuję takiego mazidła, więc lubię je mieć w lodówce pod ręką.

W związku z tym, że moja skóra jest raczej z tendencją do suchej, to obowiązkowo stosuję to mazidło (jak i inne swoje, co też Wam od dawna polecam) na wilgotną skórę.
Ja z powodzeniem używam żelu aloesowego jako „podkładu” pod mazidło, albo soku z aloesu. Dodaję sobie też często do mazidła wodny roztwór kwasu hialuronowego.
Postaram się niebawem zrobić wpis na ten temat – bo często polecam Wam to w korespondencji mailowej, najważniejsze kwestie są też wyłuszczone na stronie mazideł.  Ale być może do niektórych te informacje mogą nie dotrzeć.

Dlaczego ZIOŁOWE SERUM w KREMIE?

To taki mój pomysł na serum.
Miast robić płynne olejowe, zrobiłam bardziej kremowe o puszystej konsystencji.
Nie tylko po to, by było przyjemne w nakładaniu 🙂
Ale przede wszystkim po to, aby dodać doń tłuszcze zawierające kwasy tłuszczowe nasycone. Dlaczego? – prosta odpowiedź. Nasz skóra bardzo potrzebuje także kwasów tłuszczowych nasyconych oraz cholesterolu do prawidłowego funkcjonowania. I tymi twardymi tłuszczami równoważę skład mazidła.

I w zasadzie dlatego Serum przybiera postać kremu (bo tłuszcze zawierające głównie kwasy tłuszczowe nasycone są raczej twarde – łój wołowy/kozi/owczy, masło shea, masło kakaowe, kokosowe, masło cupuacu, babassu…).

Ziołowe serum zawiera zatem tłuszcze nasycone, ale zawiera też pozostałe cenne dla skóry kwasy tłuszczowe omega 3, omega 6 i 9, gdyż w serum znajdują się wyszukane oleje – w tym te bogate w tłuszcze nienasycone zaliczane do grupy tworzącej tzw. witaminę F (witaminą F określają mieszaninę trzech nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) linolowego (n-3), linolenowego (n-6) i arachidonowego (n-6).
Kwasy te nie są syntetyzowane przez nasz organizm i muszą być dostarczane z zewnątrz. Najobfitszym źródłem NNKT są oleje roślinne – z kiełków pszenicy, kukurydziany, winogronowy, awokado, słonecznikowy, wiesiołkowy, cedrowy).
Ciekawym jest, iż w te kwasy tłuszczowe wchodzą, oprócz ceramidów i cholesterolu, w skład spoiwa międzykomórkowego. Ale wiążą się też z cholesterolem (który naturalnie powinien być wydzielany przez gruczoły łojowe w sebum).
To dlatego rola olejów roślinnych, naturalnego źródła NNKT, jest niezwykle ważna w pielęgnacji skóry.
Witamina F zmniejsza napięcie warstwy rogowej, zmiękcza ją i przechodzi przez barierę naskórkową, a objawem ich niedoboru są na przykład zaburzenia w funkcjonowaniu skóry – traci ona jędrność, marszczy się, wiotczeje, wykazuje objawy odwodnienia i wczesnego starzenia się.

Ja dodałam do serum olejek z wiesiołka, cedrowy, słonecznikowy oraz olej z pachnotki i czarnuszki (ufff… sporo ich jest :).

Olej z wiesiołka czy cedrowy  nadają się do stosowania dla cer suchych, łuszczących się i atopowych, ale także dla cer tłustych i skłonnych do zanieczyszczeń. Warto je zawsze mieszać z innymi tłuszczami, nie stosować w 100% stężeniu. Choć akurat cedrowy – można stosować też bezpośrednio na skórę.

Zimnotłoczone oleje zawierają ponadto witaminy, karoteny, minerały, niewielkie ilości aminokwasów.

Warto je także spożywać 🙂 

W Ziołowym Serum w Kremie znajduje się także, cenny dla skóry trądzikowej olej laurowy (z liści wawrzynu).
Można go dodać więcej – niż podaję w formulacji poniżej, ale ostrzegam, że ma on mocny charakterystyczny zapach, który nie każdemu może odpowiadać.
Jest także bardzo mocny w działaniu (zastosowany bezpośrednio na wypryski może je skutecznie obsuszać i łagodzić stan zapalny – wiec warto go stosować solo).
Działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, antygrzybicznie, zawiera cenny dla skóry chlorofil. Pomaga w walce z niedoskonałościami skóry i przyśpiesza gojenie ran.

Podobne właściwości jak wyżej, w serum tym, pełnią też dodane maceraty ziołowe i ekstrakty (z bluszczyka kurdybanka, mięty, tymianku, rozmarynu, farbownika, żmijowca, nagietka, zielonej herbaty i lukrecji gładkiej) – jak widzicie poszalałam z ziołami 🙂

Tymianek i rozmaryn i na doczepkę oregano 🙂
Żmijowiec w pełnej odsłonie

 

Farbownik
Bluszczyk kurdybanek

Ekstrakty ziołowe przygotujecie poprzez macerację świeżych lub suchych ziół w oleju. Możecie też się gnać po gotowe suche ekstrakty z ziół (dostępne np na zrobsobiekrem.pl). Takie ekstrakty ja też użyłam w tej recepturze i dodałam je do mieszaniny d-pantenolu, propolisu (ekstrakt 40% na alkoholu) i biofermentu z aceroli.

Na kanale YT jest szybka instrukcja jak zrobić macerat tłuszczowy z ziół (oraz wytopić łój 🙂 potrzebny do maceratu, choć jak wiecie – możecie użyć wybranego oleju)

Serum ostatecznie będzie miało lekko zielonkawy kolor właśnie od ziołowych ekstraktów i oleju laurowego (nie dodaję nigdy do swoich receptur „barwników” – w stylu spirulina czy innych podobnych).

Do Serum dodałam też olej z czarnuszki – ceniony w pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej oraz tej „problemowej”.  Olej cechuje bogaty skład: NNKT, fitosterole, naturalne tokoferole i olejki eteryczne. Warto go stosować dla skór alergicznych, z egzemą, trądzikowych nękanych przez zapalenia skórne i grzybice. 

A olej z pachnotki – to bardzo cenny olej, po który warto sięgać przy skórze trądzikowej.
Można go używać w większym stężeniu (nawet do 95%), więc możecie go użyć więcej w recepturze (dodac np mniej maceratu ziołowego).
Olej z Pachnotki zawiera wysoką koncentrację kwasu tłuszczowego α-linolenowego (ALA) zaliczanego do grupy kwasów omega 3, kwasu linolowego (LA) zaliczanego do omega 6  i kwasu olejowego zaliczanego do grupy omega 9. Zatem całkiem ładna zawartość cennych kwasów tłuszczowych, które działają przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, pobudzają regenerację.
Zawiera on też sporo flawonoidów i antocyjanów, kwas rozmarynowy, luteolin, chrysoeriol, kwercetyna, katechina i apigenin… Te związki fenolowe działają na skórę przeciwutleniajaco, przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, promieniochronnie, przeciwalergicznie, ochronnie na ścianki naczyń krwionośnych, a także wpływają na aktywność wielu enzymów. 
Olej z pachnotki działa hamująco na rozwój Propionibacterium acnes – bakterii wywołującej trądzik młodzieńczy.
Olej ten przyśpiesza gojenie ran, oparzeń, odmrożeń. Hamuje zmiany zwyrodnieniowe i rogowacenie gruczołów łojowych, zapobiega zaczopowaniu ujść gruczołów łojowych, działają przeciwzaskórnikowo.
Wspomaga wytwarzanie kolagenu i elastyny, zwiększając elastyczność i jędrność skóry, redukuje zmarszczki.
Można go stosować przy skórze tłustej, mieszanej, trądzikowej, ale też suchej, alergicznej i atopowej, swędzącej, podrażnionej.
Ja go stosuję też w formulacjach mazideł pod oczy 🙂

Jak działa na skórę, użyty w recepturze propolis  – poczytacie tutaj.

A ja jeszcze wspomnę o dodatkach w serum, które działają nawilżająco, kojąco –
d-pantenolu (prowitamina B5) oraz biofermencie z aceroli. 

D-panthenol (d-pantenol) dodaję w formie 75% roztworu wodnego.
Ten składnik świetnie wzmaga gojenie się skóry i regenerację i działa nawilżająco oraz kojąco w przypadku podrażnień. Jego możliwa maksymalna ilość w mazidle to 5% receptury (więc nie przesadzajmy). Oczywiście w aptece można kupić produkty z większą zawartością tej substancji – ale lepiej trzymać się sugerowanych przez producentów ilości.
Składnik ten ma właściwości higroskopijne – może gromadzić wodę w skórze, dlatego może działać nawilżająco – pod warunkiem jednak, że ta woda będzie obecna – dlatego ja polecam między innymi, by przy stosowaniu formulacji natulowych, aplikować je na wilgotną skórę.

Bioferment z aceroli rozjaśnia skórę, działa przeciwutleniająco, przeciwzapalnie, nawilżająco, wygładzająco.
Jest polecany do stosowania w kosmetykach do pielęgnacji cery naczynkowej i z trądzikiem różowatym.
Zmniejsza zaczerwienienie twarzy, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrocyrkulację krwi.
Sugerowana ilość składnika od 1 do 10%. Ten, który ja użyłam zakonserwowany jest konserwantem otrzymywanym z rzodkiewki 🙂

W Serum znalazł się też, lubiany przeze mnie Alfabisabolol, nieuczulający – tak jak czasem niestety bywa rumianek, składnik czynny z rumianku rzymskiego. Łagodzi podrażnienia, wspomaga gojenie ran, działa przeciwzapalnie i przecibakteryjnie.
Sugerowana ilość maksymalna w recepturze to 1%.

Na koniec – serum okrasiłam witaminą A (w formie bezpiecznej palmitynianu retinylu) oraz witaminą E (w postaci naturalnych tokoferoli).
Palmitynian retionolu zwany proretinolem jest jedną z form witaminy A, najsłabszą w działaniu biologicznym, ale za to najbardziej bezpieczną w stosowaniu, powodującą najmniej podrażnień.
Wewnątrz skóry ulega przemianie do retinolu. Sam retinol jest bardzo wrażliwy na działanie tlenu i światła więc jest trudny do wprowadzania do kosmetyków.
Zestryfikowany retinol w postaci palmitynianu retinolu jest łatwiejszy we wprowadzaniu do kosmetyków, tak samo skuteczny po przemianie do retinolu, bardziej stabilny w preparatach kosmetycznych.
Aktywną formą witaminy A jest kwas retinowy (tretionina) – dostępny jedynie w produktach farmaceutycznych (sprzedawanych na receptę). Jest to forma najbardziej aktywna biologicznie ale wywołuje tez najwięcej podrażnień.
Sugerowana ilość w kosmetyku to 0,2 do 1,2 %.

Możecie dodać do Serum odrobinę (około 2%) skrobi z maranty trzcinowej albo z tapioki lub kukurydzianej.
Skrobia dodana do mazidła poprawia właściwości sensoryczne kosmetyku (staje się on jakby jedwabisty w dotyku), ale także wpływa na poprawę stabilności emulsji, działa nawilżająco oraz absorbuje nadmiar sebum i doskonale matuje skórę, co czyni ją idealnym dodatkiem do kosmetyków do cery tłustej i trądzikowej.
Ja nie przepadam za dodatkiem skrobi w mazidłach do twarzy, ale sami uznajcie cz chcecie ją zastosować.
Warto też pamiętać, że skrobia jest składnikiem naturalnych pudrów i zasypek 🙂

Na koniec olejki eteryczne 🙂
Tym razem sięgnęłam po olejek lawendowy, tea tree, cedrowy, szałwiowy i miętowy.
Ta kompozycja świetnie spisze się w pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej i trądzikowej. Poza tym olejki przedłużą trwałość naszego serum.

Po tym przydługim wstępie (nie opisałam dokładnie działania poszczególnych ziół na skórę, ale wówczas ten wpis musiałabym chyba podzielić na co najmniej dwie części, ale część informacji znajdziecie w innych wpisach na blogu), zapraszam do kręcenia kremowego Ziołowego Serum 🙂

Ja go stosuję i na twarz i na ciało – gdy potrzebuję jego łagodzącego i wspierającego walkę ze stanami zapalnymi, działania.

To teraz receptura:

SKŁADNIKI I SPOSÓB PRZYGOTOWANIA

Serum przygotowuję dzieląc składniki na trzy grupy tzw „fazy”

1. Faza ciepła

  • macerat ziołowy na łoju wołowym (ja miałam z tymianku, rozmarynu, mięty) – 30 g
  • masło karite nierafinowane/łój wołowy czysty/można te użyć masła cupuacu albo mieszanki tych tłuszczy – 20 g
  • macerat ziołowy na oleju słonecznikowym (ja miałam z farbownika, bluszczyka kurdybanka i żmijowca) – 20 g
  • olej laurowy nierafinowany – 6 g

Składniki tej fazy odmierz i umieść w misce, w kąpieli wodnej.

Ogrzewaj, aż do roztopienia się wszystkich składników. Nie przegrzewaj.

Wymieszaj i odstaw w chłodne miejsce (lodówka). Poczekaj aż stwardnieje.
Następnie ubijaj mikserem do uzyskania konsystencji puszystego masła.

2. Faza zimna

  • olej cedrowy – 5 g
  • olej z pachnotki – 5 g
  • olej z wiesiołka – 5 g
  • olej z czarnuszki –  5 g
  • alfabisabolol – ok 0,5%
  • witamina A – kilka kropli, około 8
  • witamina E – 0,5 g

Składniki Fazy zimnej umieść w misce odmierzone, wymieszaj dokładnie mieszadełkiem.

3. Faza wodna

  • ekstrakt propolisowy alkoholowy (ja dałam o mocy ok 40%) – 0,5 ml
  • D-panthenol (wodny roztwór 75%) – do około 5 g maks
  • ekstrakty w proszku z nagietka, zielonej herbaty, lukrecji gładkiej (do kupienia np. w zrobsobiekrem) – po ok 1/4 łyżeczki
  • bioferment z aceroli – około 2%
  • olejki eteryczne z lawendy, tea tree, cedru, szałwii i mięty – po około 3 krople każdy

Składniki tej fazy odmierz i umieść w miseczce. Wymieszaj dokładnie mieszadełkiem.

Dodaj do tej mieszanki wymieszaną „fazę zimną”.

Dokładnie wymieszaj mieszadełkiem.

Połączone fazy dodaj do ubitej „fazy ciepłej” i razem wymieszaj ubijając przez kilakadziesiąt sekund.

Gotowe.

 

Kremowe serum umieść w sterylnych słoiczkach i przechowuj w chłodzie przez kilka tygodni.

 

Enjoy! 🙂

 

 

 

 

Pomocne w pisaniu wpisu na blogu źródła:

  • Opisy półproduktów ze strony www.zrobsobiekrem.pl
  • http://www.fitomed.pl/witamina-f/
  • http://przemyslkosmetyczny.pl/artykul/skrobia-jako-wielofunkcyjny-dodatek-w-kosmetyce
  • https://biotechnologia.pl/kosmetologia/rola-witamin-w-kosmetykach,13245

 

 

Śledź NATULE w social media: