Wolna Kuchnia Intuicyjna

Dziś nie mogąc wiele podziałać na blogu przez techniczne komplikacje i nie mogąc załadować fotografii na serwer. Natchnęło mnie na krótki bez zdjęciowy wpis.
O kuchni, jaką prowadzę.
Moja kuchnia jest wolna, spontaniczna, niekonwencjonalna – tak jak ja. Intuicyjna.
Lubię ją taką. Chociaż czasem zaglądam do przepisów, traktuje je jednak najczęściej jako wskazówki. Nie zrozumcie mnie źle. Swego czasu korzystałam więcej z przepisów i obserwacji innych, ale w pewnym momencie włączyłam eksperyment własny, wiadomo, dziś nadal się uczę na własnym doświadczeniu. Zawsze gdy mam dobry dzień, przepisy nie są mi potrzebne w ogóle, tworzę coś sobie ze składników, które mam pod ręką, szaleję, kreuję potrawy, kierując się własnie wewnętrznym głosem.
Zachęcam wszystkich do takiej kuchennej kreacji.
Bardzo często to, że pewne potrawy (rzeczy) nam nie wychodzą wynika ze strachu i nie podejmowania ryzyka 🙂 Nie masz masła, zastąp je tłuszczem kokosowym. Masz kawałek surowego tłuszczu gęsiego i ochotę na czekoladę, zrób ten przysmak z tych składników, które masz.
Ktoś trochę obyty w kuchni, poradzi sobie bez problemu z doborem składników. Jeśli zaufa sobie. Zwłaszcza jeśli pracuje na nie przetworzonych składnikach.
Trzeba sobie zaufać. I oczekiwać pozytywów. I działać. Robiąc to z serca, z pasją.
W kuchni jak w życiu, raz gorąco, raz zimno, ale bez ryzyka i działania nic nie zgotujesz.
Co najwyżej ktoś ugotuję „zupę” za Ciebie i dla Ciebie. A Ty najwyżej ją tylko dosolisz i dopieprzysz, dając sobie złudzenie, że jest taka, jaka być powinna dla Ciebie.
Od kiedy tylko mama dała mi swobodę w kuchni, działałam tam sama, robiąc sama co lubiłam, przy okazji karmiąc tych, którym robić się nie chciało. Uwielbiałam tę swobodę, wołałam to niż inne zajęcia pod kuratelą dorosłych. Miałam swój mały plac kreacji i brak nauczycieli. Wszędzie indziej ktoś mnie jednak ograniczał. Nawet zajęcia plastyczne w domu kultury nie sprawiały mi radości, bo trzeba było robić pod dyktando i liczyć się z oceną prowadzącej.
Kocham tę swobodę i wolność.
Wszystkim serdecznie polecam takie kreatywne podejście do pichcenia, i do życia, w ogóle.
Myśl, czuj i działaj. Nie czekaj aż zjawi się wewnętrzny krytyk, który każe Ci się zamykać w ramach jakiegoś czyjegoś „przepisu”.
Tymczasem idę zajrzeć do mojej czekolady z gęsiego tłuszczu, jestem ciekawa czy już zastygła i czy nie dodałam do niej zbyt mało masła kakaowego 😉
Pa!

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się