NATULE PROSTA NATURALNA PIELEGNACJA

W natule podejściu do pielęgnacji cenię sobie prostotę, skuteczność oraz poparcie w nauce (faktach).

Prostotę składu, wykonania, niskie przetworzenie składników kosmetyków, ich pochodzenie i jakość. To co proste w wykonaniu, może być niezwykle skuteczne i przydatne, często także dość tanie. Choć warto mieć na względzie fakt, że cena produktu świadczy także często o jego jakości. Produkty pozyskiwane w poszanowaniu dla środowiska (w tym także ludzkiej pracy) zwykle są droższe. O czym warto pamiętać, dokonując wyboru.

Żyjemy w czasach, w których dostęp do kosmetyków jest ogromny. Rynek oferuje mnóstwo produktów – w tym także mnóstwo bardzo dobrych. Czasem w gąszczu tych produktów ciężko znaleźć coś dla siebie. Czasem można się natknąć na nie do końca prawdziwy przekaz, sugerujący, że dany produkt jest czymś innym, niż w rzeczywistości okazuje się być. Wiem coś o tym, bo od kilkunastu lat jestem fanką naturalnej pielęgnacji i naturalnych kosmetyków.

Natule podejście do pielęgnacji powstawało przez lata, ewoluowało, dojrzewało. Wraz ze mną – twórczynią Natule – Joasią. 

Na tym Blogu można prześledzić trochę tę swoistą drogę zmiany 🙂

Od lat interesuje mnie kosmetyka i pielęgnacja, w tym głównie naturalna kosmetyka.

Badam, sprawdzam, testuję, szukam…
Analizuję składy INCI i konfrontuję z opisem kosmetyku na opakowaniu. Uczę się o składnikach zarówno tych powstających w laboratoriach (syntetycznych), jak i o tych naturalnych pozyskiwanych na przykład z ziół. Czasem zadziwia mnie to co widzę, a czasem produkt w swych potencjałach i cechach przerasta znacząco, to co jest o nim na opakowaniu napisane. Niekiedy niepozornie wyglądające opakowania kosmetyków kryją w sobie tzw. „perełki”.

Z zaciekawieniem, podziwem, czasem z obawami, ale i z entuzjazmem, obserwuje od lat jak rozwija się rynek kosmetyków naturalnych w Polsce i za granicą. Kosmetyka naturalna nie musi być już tylko domeną „zielarek”, „ekologów” czy osób, które wybrały życie poza miastem w tzw. dziczy. Coraz więcej marek kosmetycznych zmienia swoje podejście do produkcji, stosowanych opakowań, mając na uwadze ochronę środowiska naturalnego.
Uważam, że dziś prostą kosmetykę naturalną można z powodzeniem „uprawiać” (czyli robić sobie w domu kosmetyki) w mieście i z moich obserwacji wynika, że czasem w dużym mieście bywa nawet prościej – chociażby o dostęp do wielu półproduktów potrzebnych do domowej produkcji mazideł, warsztatów, wiedzy. Może w mieście jest trudniej o świeże zioła z łąki, ale za to suszone można kupić w sklepie – często tym pod domem,a niewielkie ilości świeżego surowca pozyskać z wyhodowanych na parapecie czy balkonie ziół (w  tym oczywiście tych spożywczych – przyprawowych) … Czasem jednak warto sięgnąć po profesjonalnie wykonane w laboratoriach kosmetyki, zawierające dobrze przebadane i bezpieczne dla zdrowia oraz środowiska naturalnego składniki.

Nauka jest wspaniałym narzędziem w ręku człowieka i w cale nie musi się kłócić z tzw. naturalnym podejściem do zdrowia czy pielęgnacji. Dziś kosmetyki naturalne to także dzieło nauki i jej osiągnięć. Wiele wspaniałych marek tworzy receptury w oparciu o naukę, w pięknych laboratoriach. Syntetyczne nie oznacza szkodliwe. Pamiętajmy, że takie półprodukty jak soda oczyszczona, kwas askorbinowy, kwasek cytrynowy, boraks – używanych powszechnie w tzw. naturalnej ekologicznej „chemii gospodarczej” to substancje otrzymywane syntetycznie. I nic w tym złego uważam, są dobrze zbadane i w odpowiednich stężeniach są bezpieczne dla nas i dla środowiska. Wiele substancji używanych  kosmetykach jest pochodzenia naturalnego, a ich działanie zostało także dobrze poznane przez naukę i niekiedy – zwłaszcza w przypadku osób uczulonych, reagujących alergicznie – zastosowanie produktów syntetycznych, czy też pochodzenia naturalnego, może okazać się lepsza opcją niż stosowanie mniej jednorodnych produktów naturalnych – które – o czym należy pamiętać – także mogą uczulać.
Osobiście cenię wielu producentów – zarówno tych, których obserwuję już od kilkunastu lat, ale lubię także produkty pochodzące z mniejszych manufaktur. Wybieram producentów, którzy kładą nacisk na pochodzenie surowców oraz ich jakość, jak i oczywiście jakość produktów finalnych. Przykładających wagę do procesu produkcji, warunków pracy osób zatrudnianych, oddziaływania produktów na środowisko naturalne, jakości opakowań produktów (wolne od PCV). Cenię kosmetyki, które nie zawierają olejów mineralnych pozyskiwanych z ropy naftowej, syntetycznych barwników i aromatów, parabenów, formaldehydu, silikonów. 

Przez lata przechodziłam przez wiele form fascynacji naturalnymi produktami. Od zaciekawienia z dreszczykiem emocji – w czasach, gdy półprodukty takie jak masło shea, kakaowe czy alkohol cetylowy trzeba było kupować za granicą w Niemczech, przez odrzucenie osiągnięć technologii i nauki i podążanie tylko za głosem intuicji i życie w niechęci do cywilizacji. Doszłam jednak, na szczęście, do momentu bardziej harmonijnego i dziś staram się łączyć nowoczesność i osiągnięcia nauki z tradycją i wiedzą płynącą z tradycji zielarskiej (jestem jednak czujna na ideologie, które często idą w parze z tzw. naturalną medycyną).

Naturalna kosmetyka czy leczenie wykorzystujące np. produkty pszczele nie musi stać w opozycji do współczesnej nauki i medycyny tzw. akademickiej. Wręcz często ją doskonale uzupełnia, czasem zastępuje, ale niekiedy sytuacja wymaga zastosowania osiągnięć współczesnej medycyny. Ja przekonałam się o tym, gdy dwukrotnie musiałam być poddana poważnym operacjom, a raz byłam w stanie bezpośredniego nagłego zagrożenia życia. Wówczas metody, postrzegane przez wielu „apologetów” medycyny naturalnej za niewłaściwe, uratowały mi życie i pomogły odzyskać sprawność. Te doświadczenia nauczyły mnie szacunku do osiągnięć człowieka także w dziedzinie medycyny i farmacji, która tylko z pozoru może wydawać się być „nienaturalna”… Staram się być czujna, gdyż niekiedy i w świecie medycyny pojawia się jakiś nurt lekceważący osiągnięcia tradycji zielarstwa i tzw. medycyny naturalnej.

Jestem zwolenniczką racjonalnego podejścia do pielęgnacji.

Do wykorzystania zasobów naturalnych z korzyścią dla nas oraz działań minimalizujących ewentualne szkody dla innych organizmów żywych, wynikające z podejmowanych działań. Bardzo często nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Naturę cechuje związek śmierci z życiem… Ale uważam, że mamy dziś możliwość starać się minimalizować ewentualne negatywne efekty naszych decyzji, możemy wiele zrobić na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego, naszego zdrowia, zmieniając najpierw swoje zachowania, styl życia i decyzje na te bardziej korzystne. Można zacząć chociażby od skrupulatnej segregacji odpadów, wybierania produktów wielorazowych (torby, owijki do żywności), kupowania opakowań zbiorczych, wykorzystywania opakowań wielokrotnie itp…
Wiedza jest kluczem do wolności i zdrowia…

Mam w sobie wiele pokory i szacunku dla natury, ale daleka jestem od personifikowania i uduchawiania jej. Natura jest dla mnie niezwykłym zbiorem żyjących i nieżyjących stworzeń i istniejących pomiędzy nimi współzależności pośrednich i bezpośrednich. To przestrzeń relacji, akcji, rozwoju, ewolucji i destrukcji… Co nie znaczy, że nie mam dla natury szacunku. W swoich poszukiwaniach i działaniach twórczych sięgam do źródeł naukowych, poważnie traktuję osiągnięcia biotechnologii, chemii, ale niezwykle cenię także i zgłębiam tradycyjne zielarstwo czy tzw medycynę naturalną.
Natura jest chemią, a chemia naturą – a wszystko może być trucizną. Jak mawiał Paracelsus, dawka czyni trucizną, dlatego jestem bardzo ostrożna, także gdy sięgam po dary natury.
Jestem zdania, że do zdrowia prowadzi dążenie do równowagi, a skrajności uprawiane na dłuższą metę mogą być bardzo szkodliwe. Choć na krótką – ekscytujące i nawet odkrywcze, niestety czasem zabójcze 😉

Cały czas się uczę, douczam, staram się podważać to co już wiem. Mnóstwo jeszcze nie wiem.
Ale jedno czuję i wiem na pewno -potrzebuję tworzyć i oferować innym wysoką wartość.
Coś co skutkuje dla nich korzyścią, dobrem, coś Im potrzebnego i pięknego także.
I tym staram się w życiu głównie kierować.
Taka jest „misja” NATULE.

W dziedzinie kosmetyki badam, szukam, tworzę i eksperymentuję.
Przesiewam rynek w poszukiwaniu kosmetyków, które spełniają moje kryteria: prosty skład, nisko przetworzone składniki, roślinne ekstrakty, dobre dla skóry tłuszcze, probiotyki, produkty pszczele, składniki ulegające biodegradacji, naturalne konserwanty albo niewielka ilość konserwantów syntetycznych, zbadane i skuteczne składniki, bezpieczne.

To najważniejsze wytyczne, którymi się kieruję w poszukiwaniu kosmetyków i półproduktów na rynku.

To także główne wytyczne, którymi kieruję się w komponowaniu własnych receptur.

Wiele kosmetyków możemy wykonać sobie sami, w domu, w zaciszu własnej kuchni. Korzystając ze składników obecnych w sklepach spożywczych, ziół zebranych na łąkach, wyhodowanych w domu. Wiele składników możemy dość łatwo dziś kupić, maceraty przygotować samodzielnie (na tłuszczach lub na octach).

Wiele możemy zrobić sami i do tego serdecznie zachęcam.

Dlatego na stronach natule znajduje się tak dużo receptur, które przez lata stworzyłam, testowałam,
zmieniałam, pokochałam i które służą mi, moim bliskim czy znajomym.
To dobre i proste przepisy na kosmetyki, które można modyfikować.
Nie zawsze trzeba mieć pod ręką laboratoryjne sprzęty, by móc je przygotować.
Tylko niektóre składniki potrzebują dokładnego odważenia czy odmierzenia co do miejsca po przecinku.
Potrzeba chęci, czasu, szczypty ciekawości eksperymentatora, kilka naczyń kuchennych, możliwości podgrzania składników i opakowań na gotowe mazidła – a tutaj można wykorzystać słoiczki po żywności czy opakowania po zużytych już kosmetykach.

Receptury na kosmetyki znajdują się na stronach Bloga,
a niektóre zostały zebrane w listę na tej stronie.

Zapraszam do Subskrypcji Bloga. 

W Natule szanujemy naszą planetę, namawiam do minimalizacji produkcji odpadów, do segregacji odpadów.
Do sięgania w pielęgnacji po produkty spożywcze, które także warto spożywać w jak najlepszej formie jakościowej.

W naszym Sklepie pakujemy wysyłane produkty w papier i kartony oraz materiały biodegradowalne.
A w Sklepie oferujemy niezwykłe rękodzieło oraz organiczne produkty pszczele.
Działamy tak, aby zakupy u nas były ekologiczne.

Więcej o tym co oferujemy w NATULE przeczytasz na tej stronie.

W razie pytań – proszę o kontakt na adres kontakt@natule.pl


WRACAJĄC DO PROPONOWANYCH NA STRONIE BLOGA
RECEPTUR I PRZEPISÓW „Zrób to sam”:

W skrócie – dlaczego NATULE RECEPTURY KOSMETYKÓW
są unikatowe i dlaczego warto z nich skorzystać?

♥ zawierają wartościowe w pielęgnacji skóry produkty pszczele:
wosk pszczeli, miód, propolis, mleczko pszczele.
Z receptur dowiesz się jak używać tych „darów natury” w domowych kosmetykach.
Miód można dodać także do masełka do twarzy czy do ciała, a odpowiednia ilość wosku sprawi,
że Twoje mazidełko będzie odpowiednio lekkie i wesprze nawilżenie Twojej skóry.

♥ zawierają zdrowe dla skóry tłuszcze niskoprzetworzone
– w tym wiele receptur zawiera tłuszcze zwierzęce.
Dlaczego w natule recepturach są tłuszcze zwierzęce?
– wyjaśniamy na tej stronie.
Osoby, które z jakichś powodów nie życzą sobie używać tłuszczy zwierzęcych w kosmetykach,
mogą z powodzeniem zastąpić je w recepturach, tłuszczami roślinnymi
(masła w miejsce twardych tłuszczy zwierzęcych, oleje w miejsce tych miękkich). 

♥ są nisko przetworzone 

♥ mają proste składy

♥ nie zawierają syntetycznie otrzymywanych emulgatorów,
barwników, substancji zapachowych, konserwantów
oraz wazeliny, parafiny czy silikonów.

♥ wiele półproduktów potrzebnych do ich przygotowania to produkty spożywcze,
które  można je łatwo kupić, znaleźć na łące lub w swojej kuchni

♥ wspaniale wspomagają procesy regeneracji skóry

♥ dostarczają skórze niezbędnych dla jej prawidłowego funkcjonowania
kwasów tłuszczowych, witamin oraz substancji czynnych z ziół

♥ proste receptury bez dużej zawartości ziół i substancji czynnych, olejków eterycznych
nadają się dla skór alergicznych i podrażnionych

♥ wspomagają nawilżenie, natłuszczają skórę i nie zatykają porów – łatwo się wchłaniają


Dlaczego w natule recepturach są naturalne produkty pszczele?
– wyjaśniam na tej stronie – zapraszamy 🙂


Składy Natule Receptur nie są skomplikowane, a każdy składnik pełni ważną funkcję.
Natule receptury na Mazidła są dość proste w przygotowaniu.

Zapraszam też na kanał na You Tube: Natule Art
gdzie mona znaleźć trochę materiałów filmowych.

ZACHĘCAM DO EKSPERYMENTÓW

Wyrażam głęboką nadzieję, iż receptury natule będą świetną wskazówką i pomocą
w tworzeniu własnych najlepszych dla siebie mazideł.

A nasza oferta W SKLEPIKU będzie spełniała oczekiwania Osób,
które pragną zakupić produkt świetnej jakości,
naturalny i zgodny z nurtem slowlife, zerowaste lub lesswaste
oraz wyprodukowany z pasją i poszanowaniem dla środowiska naturalnego.


  • Link do strony z Recepturami i opisami poszczególnych receptur

kliknij tutaj

 

Obserwuj NATULE w social media: