#ekojestem,  NATULE Rękodzieło Przytulaki

Dlaczego i jakie naturalne materiały to podstawa natule maskotek

Dlaczego tworzę maskotki z naturalnych materiałów?

W poprzednim wpisie o Natulakach pisałam o tym, jak zaczęła się moja przygoda z szydełkowaniem. Z rękodziełem w ogóle. Wspomniałam też dla kogo tworzę Natulaki i skąd taka nazwa dla wykonywanych przeze mnie maskotek i przytulanek.

Dziś chciałam Ci przybliżyć materiały, z których robię maskotki

Jako osoba ceniąca bliskość natury i starająca się żyć w zgodzie z nią, otaczam się naturalnymi materiałami na co dzień. Noszę wiele ubrań wykonanych z naturalnych włókien, skóry, jakości i uroku drewnianym meblom też nie mogę zaprzeczyć 🙂
Lubię spacery i marsze na łonie natury, leśne wypady, górskie wycieczki, naturalną nisko przetworzoną żywność, zbieranie i przetwarzanie ziół. Niby nic takiego nadzwyczajnego, ale kiedy jest się osobą, która jako dziecko doświadczała „natury” głównie i tylko podczas wakacji i ferii zimowych, to ta tęsknota za takim życiem miała i ma wpływ na moje życiowe decyzje i wybory.

Tak się szczęśliwie składa, że dziś możemy mieszkać w domu z uroczym, półdzikim ogrodem. Dużo drzew (zwłaszcza iglaków), dzikie rośliny łąkowe, wysoka trawa, ule z pszczołami, mech – to wszystko sprawia, że mam „naturę” dość blisko. Ale nie zawsze tak było i nie zawsze tak być musi. I choć lubię też miejskie klimaty, a nawet wielkomiejskie krajobrazy, powrót i życie w bardziej naturalnym niemiejskim otoczeniu jest dla mnie ważny.

Dzika łąka kwietna koło domu to świetna naturalna stołówka dla owadów. A w wysokiej trawie wieczorami słychać tuptanie jeży…

Otaczam się naturą też w domu

Lubię naturalne tkaniny takie jak bawełna czy len. I choć sięgam po wygodne i praktyczne syntetyczne materiały, zawsze z lubością wracam do tych naturalnych. W końcu – nakładam też sporo „natury” na siebie 🙂 W postaci naturalnych kosmetyków – które albo sama robię albo kupuję gotowe. Efekty mojej kosmetycznej pasji w postaci niezwykłych receptur na kosmetyki, możesz zobaczyć i skorzystać z nich zupełnie za darmo, zaglądając na tę stronę.

Więc naturalnym (chyba będę w tym wpisie nadużywać tego określenia 🙂 ) dla mnie wyborem podczas tworzenia mojego rękodzieła były i są materiały naturalne, nisko przetworzone.

Robiąc Natulaki sięgam głównie po wełnę.

Wełny owcze z naszych gór niefarbowane i farbowana naturalnie kwiatem nawłoci…

Zwykle jest to wełna „surowa”, często przędziona ręcznie, pochodząca z naszych polskich gór włóczka. Lubię jej niezwykłą strukturę włókna. Ta przędza nie jest idealnie wygładzona, równiutka i milutka w dotyku jak młody króliczek. Podhalańska włóczka lubi być szorstka i niejednolita w grubości nici. Dla mnie jest taką „żywą” włóczką i ja w niej to cenię. Pachnie specyficznie wełną. 

I te cechy naturalnej ręcznie pozyskiwanej wełny mają odzwierciedlenie w robótce

Natulaki dzięki włóczce mają swój niepowtarzalny charakter. Za pewne wiesz jak mogą wyglądać szydełkowe maskotki. Wiele z nich ma równiutką, jakby zrobioną na maszynie, strukturę ściegu. Szczególnie widać to w tak zwanym stylu amigurumi. Dla przypomnienia dodam, że amigurumi jest wywodzącą się z Japonii sztuką szydełkowania maskotek. Zrobione w  tym stylu maskotki, przedstawiające zwykle zwierzęta albo znane postaci z anime lub kreskówek, mają nienaturalnie wyolbrzymione członki ciała (na przykład za duże głowy, wielkie lub malutkie oczy, małe nóżki i rączki itp.). Co ciekawe, choć nie tak dziwne w przypadku kultury japońskiej, zabawki amigurumi są przeznaczone głównie do kolekcjonowania,a rzadko do zabawy dla dzieci. W amigurumi, zrobionych z gładkiej bawełny, wzór ściegu jest prosty, ale też dzięki użyciu gładkiej bawełny zdaje się być bardzo równy. Oczka ściegu układają się jak żołnierze w rzędzie – równo i „porządnie” 🙂 Ma to oczywiście swój niepowtarzalny urok i takie maskotki także wykonuję.

Podhalańska „surowa” włóczka niefarbowana przed i po zwinięciu w motek

W przypadku wełnianej przędzy „surowej” układ ściegu jest trochę inny. Pomimo podobnego wzoru, sama struktura robótki okazuje się być bardziej żywa, niesforna, nierówna 🙂 Dla mnie ma to swój niepowtarzalny urok. W naturze często można się spotkać z takim właśnie pięknem nierówności. 

Wełniana włóczka, zwłaszcza ta ręcznie przędziona, jest piękna w swojej nierówności 🙂

A wełniana robótka z takiej surowej nieregularnej przędzy nie wyjdzie nigdy taka sama jak ta poprzednia, zrobiona według tego samego schematu. Do tego ta naturalna delikatna szorstkość przędzy sprawia, że trzymając w rękach takiego Natulaka, czujesz, że trzymasz coś wyjątkowego 🙂 Możesz poczuć nawet delikatny zapach wełny. Zwłaszcza w zabawkach, które wypełniam owczym runem (czyli włóknami wełnianymi).

Wełna surowa jest lekko szorstka, ale na swój sposób miła w dotyku. Ja to określam, że jest „żywa”. I choć za swetrami wełnianymi z takiej „gryzącej” włóczki aż tak bardzo nie przepadam (wolę nosić delikatniejszą wełnę), to zabawki, zwłaszcza te kolekcjonerskie, zrobione z niej, są dla mnie wyjątkowe.

Więc jeśli szukasz prawdziwego dotyki natury, taki Natulak może się okazać dla Ciebie idealny.

Królisia cała z wełny. Ciałko wykonane z włóczki podhalańśkiej, sukienka z włóczki produkowanej przemysłowo z owczej wełny

Zwykle robię Natulaki z surowej nie farbowanej wełny, ale czasem sięgam też po farbowane włóczki wełniane. Farbowane na przykład nawłocią lub innymi ziołami. Dzięki takiemu naturalnemu farbowaniu włóczka staje się wielowymiarowa w kolorze. Kolor choć żółty, w zależności od oświetlenia, wpada czasem nawet w oliwkowy. Farbowanie naturalne ziołami można przeprowadzić samodzielnie w domu. Przy użyciu octu, ałunu u surowca zielarskiego można uzyskać świetne efekty farbowania. Włóczka farbowana nawłocią znalazła się w moich natulakach Bobobee – pasuje idealnie do tych maskotek i świetnie komponuje się z szarą niefarbowaną naturalną wełną podhalańską.

Bobobee wykonana w całości z wełny podhalańskiej, w tym z tej farbowanej nawłocią

Wiele Natulaków robię także z wełny miękkiej i delikatnej

Takiej o bardziej regularnym i gładszym splocie i fakturze nici. Taka wełna jest mniej szorstka, bardziej miękka. Dzięki czemu i sama robótka jest miększa w dotyku, choć nadal lekko włochata 🙂

Pszczółka wykonana z wełny o gładszym splocie i bardziej miękkiej

Wełna to naturalny materiał, który daje specjalnie właściwości termoizolacyjne i wrażenia dotykowe, ale podczas prania trzeba się z nim obchodzić w określony sposób. Natulaki wykonane z wełny pierzemy rzadziej, w delikatnym detergencie do wełny (najlepiej takim z lanoliną), w wodzie o temperaturze około 30 st.C i ręcznie. Wyciskamy, układamy i pozwalamy wyschnąć na wolnym powietrzu. Naturalne materiały, a zwłaszcza wełna dają cudowne efekty, choć są dość wymagające jeśli chodzi o konserwację 🙂 Ale są także bardziej luksusowe i droższe. Zatem ten sposób dbania o nie jest jak najbardziej zasadny i wart stosowania, bo wełna służy wówczas latami…

Moje maskotki robię także z bawełny

Zarówno takiej o bardziej surowym splocie oraz z bawełny merceryzowanej. Ta ostatnia daje własnie taki gładki, równy splot robótki i jest dość miła w dotyku.

Ta bobobee wykonana jest z merceryzowanej bawełenki. Gładsza struktura nici daje inny efekt wizualny i dotykowy niż wełna

Za pewne wiesz, że uprawa bawełny może być także ekologiczna, dlatego ja staram się sięgać po eko bawełnę, a ta nie zawsze jest merceryzowana. Czasem używam też do pracy przędzę z recyklingu eko bawełnę z domieszką poliestru. To także ciekawa ekologiczna alternatywa przy wyborze włóczki do robótek.

Bawełna, wełna i bawełna z recyklingu…
Organiczna bawełenka dość gładka w dotyku, ale ma znamiona surowej włóczki

Jak wiesz Natulaki robię przede wszystkim z naturalnych włóczek i materiałów, choć niektóre wypełniam antyalergicznym silikonowym włóknem. To takie specjalne wypełnienie do maskotek i zabawek, które jest znacznie trwalsze w praniu i łatwiejsze w konserwacji (zabawka nie odkształci się tak, jak może to mieć miejsce w przypadku owczego runa).

Farbowane naturalnie ziołami tkaniny i materiały z recyklingu

Takich materiałów używam do szycia ubranek i akcesoriów dla Natulaków. Niektóre części ich „garderoby” czy kwiatowego wyposażenia, szydełkuję z przędzy. Ale cenię sobie tkaniny eko farbowane ręcznie, na przykład takie od polskiej marki Life and Pure. Często sięgam też, w zależności od kolekcji Natulaków, po materiały z odzysku (ścinki i końcówki materiałów). Bowiem leży mi na sercu podejście ekologiczne, jak wiesz, także i oczywiście w mojej pracy.

Natulaki wypełniam czasem łuską gryki, siankiem…

Niektóre kolekcje kolekcjonerskie to Natulaki wypełnione siankiem albo łuską gryki. Są to raczej szyte maskotki, a nie szydełkowane. Niektóre Natulaki mogę też nasączyć olejkami eterycznymi. Wtedy oprócz dotyku natury możesz doświadczyć także ujmującego zapachu kwiatów lub ziół czy lasu... Zachęcam Cię do obserwowania zakątka Natule Handmade, bo co jakiś czas pojawiają się nowe kolekcje. A ja lubię tworzyć rzeczy unikatowe i oryginalne. Także w swej formie, ale też i zamyśle 🙂

Natura w maskotkach i maskotki dla natury 🙂

Stosowanie naturalnych materiałów w maskotkach ma swoje naturalne konsekwencje 🙂 I te związane z konserwacją takich zabawek oraz takie związane z ceną. Wełna, eko bawełna i farbowane ręcznie tkaniny są też materiałami droższymi. Ekologiczne uprawy czy hodowle owiec i ręczna praca przekładają się na wyższą wartość danego surowca i materiałów, z których tworze oraz na cenę Natulaka. Dlatego też taka maskotka naturalna nie kosztuje przysłowiowych kilku groszy. A ręczna praca i ilość godzin spędzonych nad jej wykonaniem i „dopieszczeniem”, ma także swoją wartość, w tym i tę ponadmaterialną.

Jest coś takiego w  produktach robionych ręcznie, że podbija to ich wyjątkowość. Oryginalność i unikatowość to jedno, ale w takich produktach czuć niejako pasję i zaangażowanie. Czuć to przysłowiowe „serce” czy duszę. Piszę o tym, nie tylko dlatego, że takie rzeczy robię, ale głównie dlatego, że sama takie od lat cenię i kupuję od innych rękodzielników. Do dziś nie mogę się rozstać z torbą tekstylną patchworkową, którą zakupiłam z ponad 12 lat temu bodajże we Wrocławiu na jakimś eko jarmarku. Używam jej do dziś dość intensywnie… Lubię rękodziełem się otaczać i może to także jeden z powodów, dla którego je robię 🙂 Bo chcę się dzielić tym fajnym uczuciem z innymi.

Ekologia w służbie twórcy artysty rękodzielnika

Staram się tworzyć moje Natulaki w duchu lesswaste i eko. Bo te filozofie i sposoby życia są mi bliskie i uważam, że warto iść taką drogą. Uważam, że na końcowy efekt, wpływają zawsze te nasze małe kroczki, te małe wybory, których dokonujemy każdego dnia.

Na co dzień od wieli wielu lat segreguję śmiecie, przerabiam co mogę, chodzę po zakupy ze swoimi torbami, staram się nie kupować za dużo. Pochwalam myślenie, że warto iść z duchem zerowaste czy lesswaste, choc wiem, że dla wielu to mrzonki. Albo bezsens. Albo zwyczajnie tylko moda.

Owszem, nurty te stały się ostatnio modne i wielu twórców idzie zgodnie z modą. I uważam, że nic w tym złego. W końcu rękodzielnik nie tworzy dla siebie, tylko przede wszystkim dla swoich Drogich Odbiorców. A moda może być też pożyteczna, a nie tylko efektowna 🙂 To dobrze podążać za pozytywnymi modami 🙂 Ja sama zaczęłam robić naturalne zabawki i maskotki, zanim nurt zerowaste stał się modny i znany u nas. Ale teraz, dzięki temu, że jest modny, łatwiej jest mi nazwać to co robię już od lat.

Mam silne przekonanie, że warto dbać o nasze otoczenie. Mam świadomość, że nie jesteśmy w stanie zapanować nad naturą. ale pewne procesy można minimalizować, pewne ewidentnie niekorzystne nawyki warto identyfikować i tworzyć w ich miejsce korzystniejsze działania i budować nawyki, które sprawiają, ze żyje się nam bezpieczniej, zdrowiej i lepiej oraz przyjemniej 🙂

I może zabrzmi to patetycznie, ale mam nadzieję, że moimi natulakami mogę się do poprawy Twojego samopoczucia, skutecznie przyczyniać.

Nawet – albo i AŻ! jeśli tylko będzie Ci miło się na nie popatrzeć. I wzbudzają one w Tobie radość, uśmiech, miłe odczucia i wspomnienia… Dla mnie to juz dużo!

Do miłego!

Obserwuj NATULE w social media: