Mineralna Pasta do Zębów bez fluoru i dlaczego lubię olej kokosowy

Oto mój przetestowany i skuteczny pomysł
na naturalną pielęgnację zębów i dziąseł 
Naturalny Kremu do zębów Natule

SAM_2225

O ile oczywistością jest, ze najważniejsze dla zdrowia naszych zębów i dziąseł, są odpowiednio zbilansowana dieta i odpowiedni styl życia, tak jednak masowanie dziąseł i zębów w celu pozbycia się nalotu, resztek pokarmu czy dla odświeżenia oddechu, nie zaszkodzi – o ile czynimy to za pomocą naturalnych środków.

Jest wiele naturalnych metod – i każdy za pewne musi odnaleźć swoją optymalną, ja jednak szczerze polecam swoją. Próbowałam już różnych kombinacji, „naturalne” pasty dostępne w sklepach, płukanie olejem, mycie proszkami. Na moim blogu znajdziecie także moją poprzednią wersję na pastę do zębów, która jest także świetną opcją – jednakże mniej trwałą z uwagi na zawartość niezwykle leczniczego szpiku.

Prezentowany tutaj Krem sprawdza się bardzo dobrze.

Jest połączeniem kilku metod tak naprawdę.

Tworząc go inspirowałam się wieloma naturalnymi metodami polecanymi przez innych.

Ta kombinacja składników jest jednak świetna – tworząc fajną i wygodną w użyciu konsystencję  (w temperaturze poniżej 22stC krem staje się twardawy), ciekawy smak i skuteczność mycia i odświeżania, jakiej nie osiągałam kiedyś stosując kupne niby naturalne pasty, zwykle z zawartością niezdrowych według mnie, dla nas i nienaturalnych komponentów pieniących (np SLS), wyizolowanych składników (gliceryna, sorbitol, ksylitol, itp), nie wspominając już o trującym fluorze. Osobiście fluor – w naturalnej postaci – dostarczam organizmowi za pewne pijąc chociażby zieloną herbatę.

Mój krem łączy w sobie funkcje myjąco- wybielająco-nawilżająco-łagodzące.

Krem ma dość zwartą konsystencję i można go nakładać palcem czy szpatułką, jak kto woli.

Konsystencję można „regulować” dodając więcej oleju kokosowego oraz innego oleju ciekłego.Można go używać do pary ze szczoteczką lub smarować zęby i masować dziąsła umazanym w Kremie palcem.

Trwałość tego kremu jest bardzo długa.
A jego poszczególne składniki powodują jego unikalne działanie.

Krem delikatnie czyści zęby z osadów, działa bakteriostatycznie, naturalnie łagodzi podrażnienia, wzmacnia szkliwo (wspomagając remineralizację), nawilża śluzówkę dziąseł i przyjemnie odświeża. Może mieć lekko słodki smak – dzięki zawartości stevii, ale można jej nie dodawać.
Ze względu na dodatek sody oczyszczonej, smak może być z kolei lekko słonawy i krem jest bardziej wybielający w działaniu, można jednak z tego składnika zrezygnować, otrzymując przyjemnie słodkawy posmak.
Krem jest odpowiedni także -dla dzieci (dla dzieci polecam wersję bez sody).

SAM_2220

KROK PIERWSZY

Składniki Kremu są następujące:

nierafinowany surowy olej kokosowy (100 g)

glinka zielona, biała – inne glinki (30g)

ziemia okrzemkowa (10g)

stevia (liść ususzony i zmielony na proszek, nie polecam słodzików ze stevii w proszku, sa to produkty wysoko przetworzone) (ok 1-2g)

soda oczyszczona (opcjonalnie) (około 5)

olejki eteryczne (polecam miętowy, cynamonowy, goździkowy, z drzewa herbacianego) – ilość na podane wyżej proporcje – kilka(5-8) kropli, można dać mniej.

KROK DRUGI

Składniki mieszamy ze sobą do uzyskania konsystencji pasty/kremu. Można do pasty dodać trochę jakiegoś ciekłego oleju – na przykład oliwy albo oleju słonecznikowego (tłoczone na zimno) – w celu uzyskania bardziej miękkiej konsystencji.

A teraz opowiem Wam więcej o poszczególnych składnikach.

SAM_2217

 

Olej kokosowy –

Organiczny surowy olej kokosowy jest produktem wielozadaniowym w moim domu.
Używam go w swojej Kuchni Intuicyjnej i w Mazidłowym domowym warsztacie od lat.
Uwielbiam go jeść, pić w kawie, smarować nim ciało, myć zęby, nawet mój pies go lubi.
O właściwościach prozdrowotnych oleju koksowego można przeczytać bardzo dużo – choć polecam być sceptycznym mimo wszystko.
Poza działaniem nawilżającym, kojącym i stymulującym odbudowę skóry i błon śluzowych, sprzyjającym gojeniu ran, antybakteryjnym i przeciwgrzybicznym, bakteriostatycznym, może pomagać także w walce z chorobami cywilizacyjnymi – takimi jak cukrzyca, nadwaga czy nawet choroba Alzhaimera.

Działanie oleju polegające na hamowaniu rozwoju szkodliwych bakterii wzmaga się w kontakcie z enzymami zawartymi w ślinie, dlatego także skuteczne jest ssanie oleju kokosowego (tzw oil poulling).

Moim zdaniem olej kokosowy (ten surowy, nie rafinowany), poza tym, że przyjemnie pachnie i smakuje kokosem, jest rewelacyjny dla dziąseł – łagodząc podrażnienia, eliminując krwawienie oraz pomaga w leczeniu ranek czy aft.

Jego zastosowanie jest bardzo szerokie. Jako składnik potraw (na zimno i na ciepło) jest niezwykle odżywczym produktem, do tego smacznym (bo smakuje i pachnie kokosem – ten w postaci nierafinowanej), w kosmetyce i pielęgnacji sprawdza się równie dobrze.
Rafinowany i poddany oczyszczeniu z kwasów tłuszczowych którko i średniołańcuchowych olej kokosowy – nazywany wówczas tłuszczem kokosowym, ma także szereg zastosowań, z uwagi na to, że w smaku i zapachu jest neutralny, może być uniwersalnym dodatkiem do dań, i może być poddawany bezpiecznie wyższym obróbkom temperaturowym (smażenie, pieczenie),

Nierafinowany i wyciskany na zimno olej kokosowy może być stosowany jako lek i jako pokarm, bogaty w nasycone kwasy tłuszczowe (80-90%).  W tym na uwagę zasługuje wysoka zawartość kwasu laurynowego w oleju (40-50%) oraz kwasu kaprylowego (5-11%), palmitynowego (7-12%) i mirystycynowego (15-20%).

Zawarty w oleju kokosowym kwas laurynowy występuje w naturze w dużych ilościach tylko w orzechu kokosowym, a w około 2-5% ogólnej zawartości kwasów tłuszczowych – występuje też w mleku matki (to taka ciekawostka ;). Bowiem nieraz w internecie można przeczytać, że w mleku kobiecym jest go dużo. To właśnie kwas laurynowy odpowiada za bakterio, grzybo i wirusobójcze właściwości oleju, niszczy drobnoustroje pokryte otoczką lipidową – przez co wspomaga organizm w walce z wirusami. Kwas laurynowy jednak, w odróżnieniu od antybiotyków, które wybijają większą cześć naszej mikroflory (tę symbiotyczną także) – monolauryn atakuje tylko szkodliwe wirusy i bakterie.

Kokos (olej) zawiera także kwas kaprylowy (5-11% zawartosci tłuszczy nasyconych oleju kokosowego), o podobnych właściwościach jak laurynowy. Kwas kaprylowy jest jednak bardziej wrażliwy na temperatury (topnieje już w temperaturze 16-17st.C, dla porównania – laurynowy w temp. około 45st.C, a palmitynowy 63-64st.C). Dlatego warto sięgać po olej surowy, wyciskany na zimno. A o taki nie jest łatwo, bowiem producenci olejów często aby wydajniej wygnieść koprę, podgrzewają ją, a jak widać dla niestabilnego w wyższych temperaturach oleju kaprylowego czy nawet laurynowego – nie trzeba w cale wysokiej temperatury. Zatem jeśli mam być szczera, najlepiej jest spożywać surowe kokosy – robić z nich surowe śmietanki, a odciśnięta koprę – przeznaczyć na kompost… I tu właśnie dotykam istoty sprawy moim zdaniem – wartości ożywczej i zdrowotnej nieprzetworzonego produktu. Z drugiej strony jednak, trudności pozyskania przez nasz organizm składników odżywczych z surowych roślin (medal ma dwie strony). Dotykam kwestii naturalności diety, bowiem niektóre rośliny bez przetworzenia są dla człowieka nie tyle niestrawne (czyli nieodżywcze) co mogą być trujące w krótszym i w dłuższym okresie stosowania. Zachęcam zatem do badania, myślenia i nie poddawania się ogólnie panującym modom, w tym także swoistej modzie na olej kokosowy, który okrzyknięty został niedawno, niemalże lekiem na każda chorobę… Poza tym wiadomo, że ważne są także inne czynniki – dieta i styl życia (środowsiko życia, stres, czynniki emocjonalne itp).

W przewodzie pokarmowym średniołańcuchowe nasycone kwasy tłuszczowe (te obejmują głównie frakcje kwasów tłuszczowych C6, C7, C8, C9, C10) rozkładane są przez lipazę trzustkową, wchłaniają się głównie w dwunastnicy i jelicie cienkim. Transportowane są we krwi, limfie w formie chylomikronów i w mniejszym stopniu w postaci liporotein. I stanowią doskonałe źródło energii. Kwasy tłuszczowe średniołańcuchowe są transportowane do wątroby, gdzie podlegają beta-oksydacji. W wątrobie są w mniejszym stopniu wiązane z albuminami, dzięki czemu nie przyczyniają się do stłuszczenia tego narządu. Średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe mogą zastąpić kwasy tłuszczowe długołańcuchowe. Przyjmuje się też, że są dobrze stawne – te do liczby węgla 12. Czyli kwas laurynowy jest juz na granicy… Tłuszcze średnio i długołańcuchowe mogą być zatem trudniej strawne. Zwłaszcza jeśli ktoś ma niesprawną wątrobę i woreczek żółciowy…
Istnieją doniesienia, że średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe zapobiegają uszkodzeniu wątroby i pobudzają resyntezę triglicerydów, ponadto usprawniają transport lipidów w ustroju. Działają więc lipotropowo.

Zawartość w oleju kokosowym kwasów kaprylowego oraz laurynowego –  sprawia, że olej kokosowy może wspomagać naszą odporność. a przez to, że zawiera także antyoksydanty (ten surowy) może spowalniać proces starzenia organizmu.  Te średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe są uznawane za czynnik kontrolujący żołądkowo-jelitową mikroflorę oraz wzmagający regeneracje nabłonków przewodu pokarmowego.
Ze względu na amfoteryczny charakter łatwo przenikają one przez błony komórkowe.
Ponadto zapobiegają degradacji błon komórkowych, stabilizują ich strukturę. Hamują rozwój bakterii lipolitycznych. Nie niszczą symbiotycznych Lactobacillus spp., poprawiają konwersję paszy, hamują rozwój patogennych Enterobacteriaceae. Poprawiają wchłanianie składników pokarmowych w jelicie cienkim. U drobiu redukują śmiertelność o 39%. Zapobiegają rozwojowi Salmonella i Campylobacter.

Wracając do kwasu kaprylowego – emulsje i kremy z kwasem kaprylowym sprawdzają się w środkach do zapobiegania grzybicom i infekcjom bakteryjnym skóry oraz błon śluzowych.
I tak na przykład istnieją leki z kwasem kaprylowym dopochwowe służące do leczenia i zapobiegania grzybicom (Candida) i infekcjom E. coli.

Kwas kaprylowy ponadto wykazuje synergizm z miedzią, cyną, cynkiem, srebrem oraz kwasem undecylenowym i undecylowym w zwalczaniu grzybic i bakterii, szczególnie tych opornych na antybiotyki, przez co może być doskonałym uzupełnieniem preparatów antybiotykowych i sulfonamidowych. Kwas kaprylowy pobudza regenerację nabłonka jelita grubego i poprawia funkcje absorpcyjne jelit. Przyspiesza gojenie owrzodzeń jelita cienkiego i grubego. Zapobiega zmianom zapalnym w ścianie jelit. Ma zastosowanie w leczeniu zespołu jelita drażliwego (zwłaszcza kaprylowy, kapronowy), wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, kandydozy jelit, kryptokokkozy i kolibakteriozy.

Dobrze strawiony tłuszcz kokosowy może nam przynieść wiele korzyści zdrowotnych, do tego jednak potrzebna jest sprawna wątroba i woreczek żółciowy (do trawienia tłuszczy w ogóle) – generalnie.
Dlatego osoby z upośledzonym funkcjonowaniem tych narządów powinny spożywać po pierwsze rożne tłuszcze, nie opierać się tylko na kokosowym (ma sporo średnio i długołancuchowych kwasów tłuszczowych), oraz wspomagać wątrobę i woreczek żółciowy w ich pracy (na przykład ziołami). Chociaż olej MCT (który zawiera kwas kaprylowy min) oraz olej koksowy może być bardzo dobrze tolerowany, nawet przez ludzi, którzy nie mają woreczka żółciowego albo mają chorą wątrobę. Różne są doniesienia w tym zakresie. Poza tym nasuwa się pytanie czy olej kokosowy powinien stanowić główny tłuszcz w naszej diecie? Na pewno nie, moim zdaniem, bo trzeba też sięgać po inne tłuszcze,w tym wartościowe tłuszcze zwierzęce, których i ja z powodzeniem używam, także i w mazidłach, które przygotowuję. Tutaj sprawa według mnie wymaga dalszych badań literatury, źródeł, biorąc pod uwagę też mity jakie panują w nauce.. na temat cholesterolu i tłuszczy w ogóle. Fakt, ze tłuszczowe stolce wskazują jednoznacznie, ze dany organizm źle trawi tłuszcze, co winno skłaniać daną osobę przynajmniej do refleksji…

Frakcja kwasów średniołańcuchowych z tłuszczu kokosowego jest cenna dla przemysłu kosmetycznego (kapronowy (C6), kaprylowy (C8), kaprynowy (C10) i laurynowy (C12) – gdzie C oznacza ilośc atomów węgla w cząsteczce). Tłuszcz kokosowy świetnie sprawdza się w produkcji mydeł i detergentów. Monoi jest mieszaniną oleju kokosowego i olejku z kwiatów tiary – dodawana do kosmetyków ochronnych przed wodą morską, natłuszczających i odbijających promieniowanie słoneczne.

Stosowany zewnętrznie olej kokosowy wykazuje działanie ochronne i łagodzące stany zapalne – zarówno stosowany na zewnątrz na skórę, dziąsła (doskonale łagodzi zmiany zapalne w jamie ustnej), nie do końca dowiedziono dlaczego, ale wewnętrznie stosowany przynosi ulgę chorym na chorobę Crohna.

Olej kokosowy jest olejem o doskonałych właściwościach pielęgnujących suche, zniszczone i łamliwe włosy.
Bowiem kwas laurynowy wykazuje wysokie powinowactwo wobec proteinowych struktur włosa. Dzięki niskiej masie cząsteczkowej wnika głęboko i wbudowuje się w naskórek włosów, powodując w efekcie ich intensywną regenerację, wzrost nawilżenia i elastyczności.

SAM_2213

 Glinka

Ten zawierający szereg soli mineralnych „cudowny proszek”, który z powodzeniem można stosować także wewnętrznie, bo za pewne o zastosowaniu zewnętrznym słyszał chyba każdy, ma właściwości absorpcyjne, dezynfekujące i kojące. Przy tym działa odżywczo – z uwagi na zawartość wspomnianych wyżej minerałów (żelazo, krzem, wapń, magnez, cynk, potas, aluminium i innych).

Glinka wychwytuje zjonizowane dodatnio zanieczyszczenia (wiąże toksyny) i pomaga i ich usunięciu.

Delikatnie czyści zęby, jednocześnie dostarczając na powierzchnię szkliwa tak bardzo potrzebne nam minerały.
Używam wielu rodzajów glinek. Każda różni się zawsze swoim działaniem – bo rożną ma zawartość poszczególnych minerałów.
Lubię do mojej pasty używać glinki zielonej (ostatnio użyłam zielonej glinki brazylijskiej), która jest bogata w krzem, tlenek żelaza, glin, miedź, selen, magnez, cynk i jak wskazuje jej nazwa, pochodzi z Brazylii. Ten rodzaj glinki jest mocno rozdrobniony, dzięki czemu łatwiejsze jest jej stosowanie w produktach kosmetycznych. Dzięki wysokiej zawartości minerałów, w tym głównie krzemu, glinka wzmacnia oraz uelastycznia skórę, włosy, wysyca ją cennymi minerałami, regeneruje, przyśpiesza proces gojenia, poprawia metabolizm skóry oraz mikrokrążenie, dzięki czemu wpływa na zdrowy koloryt i lepsze odżywienie skóry, a także wspomaga walkę z wolnymi rodnikami.
Jako składnik pasty za pewne w dużej mierze może wpływać na stan dziąseł i jamy ustnej generalnie, może wzmacniać szkliwo, jednocześnie absorbując toksyny, bakterie i czyszcząc a osadów, mechanicznie.

Glinka biała amazońska – o jej szczególnych właściwościach i niepowtarzalnym składzie i właściwościach zadecydował specyficzny mikroklimat oraz historia procesów geologicznych jej miejsca pochodzenia. Ta glinka to kaolin osadowy, który powstał przez rozmycie zwietrzałych andyjskich skał, potem nastąpiło przetransportowanie materiału skalnego przez źródła Amazonki w dół jej biegu i ostatecznie ich akumulacja wzdłuż brzegów rzeki na terenie brazylijskiej puszczy amazońskiej. Wody Amazonki niosące bogate pokłady osadów mineralnych, w tym również kaolinu, są nazywane białymi wodami (barwa w rzeczywistości jest szarożółta lub szarobrązowa) i są zaliczane do najbardziej życiodajnych w Ameryce. Glinka ta zawiera sole mineralne, krzem, aluminium, potas, wapń, boron, siarka oraz co dość wyjątkowe własnie – antyoksydanty obecne w amazońskich roślinach. Brazylijscy Indianie od wieków używają białej glinki w celach detoksykujących i odżywczych oraz w celu ochrony skóry przed podrażnieniami, ukąszeniami owadów oraz jadem węży. Polecam stosowanie tej glinki w formie maseczek, okładów czy jako składnik innych kosmetyków własnej produkcji 🙂
Z uwagi na swoją delikatność, glinka ta może być z powodzeniem stosowana w pudrach i zasypkach dla niemowląt – do których robienia przygotowania zachęcam wszystkie Mamy. Myślę, że w przyszłości poświęcę więcej uwagi naturalnym kosmetykom dla dzieciaczków.

Ziemia okrzemkowa

Ziemia okrzemkowa, to równie rewelacyjny naturalny środek. Zwany także Diatomitem, ma bardziej neutralny od Glinki odczyn ph, a utworzona została z pancerzyków glonów jednokomórkowych (okrzemek), przez co zawiera – więcej niż glina – dobroczynnego dla nas wielce krzemu. Ziemia okrzemkowa, podobnie jak glina, neutralizuje zapachy a stosowana wewnętrznie, pomaga w likwidacji zbędnych pasożytów. Dzięki zawartości minerałów, w tym wspomnianego krzemu, pomaga w remineralizacji szkliwa.

Soda oczyszczona (sodium bicarbonate) podobna w działaniu do glinek, zdecydowanie skuteczniej usuwa osady i pomaga wybielić ząbki 🙂 Jednakże według mnie może być dość drażniąca, dlatego w przepisie mym nie ma jej dużo, a w wersji Kremu dla dzieci – jej dodatek uważam za zbędny. Ponadto nadaje ona Kremowi lekko słonawy posmak, który zwłaszcza dla dzieci może wydać się mało atrakcyjny. Jednakże jej właściwości czyszcząco-dezynfekujące są dość istotne, dlatego odrobina tego składnika w Kremie być może (choć nie musi).

Stevia – dość popularny dziś jeden z zastępników cukru, to atrakcyjny składnik w Kremie, nadający mu słodkawy posmak. Bowiem Stevia jest 10-15 razy słodsza od cukru. Używam jej w Kremie niewiele i to w postaci prawie nieprzetworzonej (ususzone liście, utarte ręcznie na proszek w moździerzu). Stevia poza słodkim smakiem zawiera też trochę chlorofilu i innych składników odżywczych, ja jednak dodaję ją głównie ze względu na poprawę smaku. A osobiście uważam, iż taka forma jest bardziej naturalna niż dość popularny cukier brzozowy (ksylitol).

Niektórzy twierdzą, że stevia hamuje rozwój bakterii, które obecne są w większej populacji u ludzi mających problemy z próchnicą. Której przyczyn – tak na marginesie – upatruję nie tyle w nieprawidłowej higienie jamy ustnej, co w złym odżywianiu, nagminnym stresie i niezdrowym (czyt. nienaturalnym) trybie i warunkach środowiskowych życia.

Olejki eteryczne, które dodaję do kremu, wzmagają właściwości bakteriostatyczne Kremu oraz kojące. Skutecznie nadając naszemu oddechowi naturalną świeżość. Używam do pasty głównie olejku cynamonowego, miętowego, a także z tea tree oraz tymiankowego.

Można też dodać do pasty zamiast olejków – nalewkę propolisową. Tutaj można poczytać o leczniczych właściwościach propolisu na stan jamy ustnej.
Nalewkę warto też stosować (w rozcieńczeniu) do płukania jamy ustnej po myciu zębów.
Często sięgam po propolis, o czym pisze w poście o kremie, czy też o maści propolisowej.

SAM_2218

 

Może wolisz otrzymać Krem do Zębów w postaci gotowej –  możesz zamówić go u mnie, zapraszam do kontaktu : natule.art@02.pl.

SAM_2232

 

źródła i polecane linki:

– http://www.planetazdrowie.pl/index.php?Itemid=178&id=151&option=com_content&view=article
– http://authoritynutrition.com/top-10-evidence-based-health-benefits-of-coconut-oil/
– http://rozanski.li/?p=1253
– http://rozanski.li/?p=1303
– http://www.medwiekurozwoj.pl/articles/2011-2-9.html
– http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwasy_t%C5%82uszczowe
– http://www.awf.katowice.pl/sites/default/files/uploads/pracownicy/u708/tluszcze_metabolizm.pdf
– http://luskiewnik.strefa.pl/natural_growth_poromoters.html
– http://www.tlustezycie.pl/2013/10/tuszcze-dobre-i-ze-potrzebne-i-zbedne.html
– http://www.cbc.ca/news/technology/coconut-oil-can-combat-tooth-decay-study-suggests-1.1235744
www.mazidla.com
– http://www.perma-guard.com.pl/zastosowanie
– http://www.bbc.com/news/health-19435442
– http://www.ima-na.org/?page=what_is_diatomite
– http://www.ima-europe.eu/about-industrial-minerals/industrial-minerals-ima-europe/diatomite
– http://www.dynamicdentalinc.com/blog/bid/81389/How-Baking-Soda-Can-Keep-Your-Mouth-and-Teeth-Healthy
– http://www.curetoothdecay.com/support-with-tooth-decay/support-stevia-tooth-cavities.htm
– http://www.greenvillage.pl/aromaterapia.html
– http://www.eufic.org/article/pl/4/9/artid/Blizsze-spojrzenie-tluszcze-nasycone/

 

 

 

Zawarte na stronie treści to efekt moich doświadczeń, zdobytej wiedzy oraz własne refleksje na dany temat. Cenie sobie naturalne rozwiązania i je promuję. Ale decyzje w kwestii swojego zdrowia każdy podejmuje na własną odpowiedzialność. Dziękuję, ze tu zaglądasz 🙂 Pozdrawiam naturalnie. Asia

FacebookTwitterGoogle+Podziel się