#ekojestem,  NATULE Rękodzieło Przytulaki

Natulaki – Maskotki do tulenia. Jak powstał pomysł i czym są natule naturalne przytulanki

Szydełkowanie odkąd pamiętam było mi bliskie

Znam je już od dzieciństwa. Jak dziś pamiętam, gdy zaglądałam babci przez ramię i podglądałam jej pracę na szydełku. Babcia robiła też na drutach i także tej techniki rękodzielniczej nauczyłam się dzięki Niej i mojej Mamie. Mama też sporo szydełkowała. Zatem „czym skorupka nasiąknie za młodu” … 🙂

Szydełkowanie dodatków i biżuterii jest także fascynujące 🙂

Moja przygoda z szyciem …

W wieku nastoletnim zaczęłam szyć na maszynie pożyczonej od sąsiadki z 9 piętra (my mieszkaliśmy na 5). Potem szyłam na naszej domowej, którą babcia z mamą skądś skombinowały. Były lata 90-e ubiegłego wieku. To była taka mechaniczna maszyna chyba polskiej produkcji (a może niemieckiej, dokładnie już nie pamiętam). Nie była to elektryczna torpeda, a bardzo fajna stolikowa maszyna, którą po skończonej pracy chowało się w stolik (który był integralną częścią tej maszyny). Maszyna pracowała dzięki pracy moich nóg – miała pedał i gruby skórzany pas napędowy nałożony na specjalne kolo. Aby wprawić maszynę w ruch (i spowodować by szyła) bujało się owym pedałem, skórzany pas się kręcił i uruchamiał całą maszynę. Na takim sprzęcie nauczyłam się szyć i szyłam moje pierwsze uszytki – spódnice, spodnie, torby, sukienki. Potem, gdy na jakiś czas zaniechałam szycia, stolik z maszyną służył mi przez kilak lat jako moje robocze biurko na mój pierwszy stacjonarny komputer (taki z wielkim monitorem i jednostką stacjonarną) 🙂

Podobną do tej maszynę, miałam w domu. A taką piękną maszynę zastaliśmy w naszym nowym domu kilka lat temu w piwnicy…

Tak więc szycie było i jest do dziś, ważnym elementem mojego rękodzielniczego warsztatu

Moje rękodzielnicze działania poszły wtedy też w kierunku szydełkowania i robienia na drutach. Pamiętam, jak siedziałyśmy z mamą w pokoju stołowym i razem dziergałyśmy różne rzeczy. Szydełkowałam filetowe bezrękawniki i bluzki, dziergałam moje pierwsze sweterki i tuniki. Do dziś mam jeszcze (na szczęście) mnóstwo gazet z wzorami, które wówczas moja mama z babcią kolekcjonowały. Mama z babcią dziergały duże formaty – kapy, firanki i obrusy… Ja pozostałam przy mniejszych formach 🙂

Robienie wymyślnych wzorów na drutach jeszcze przede mną. Kiedyś na pewno nauczę się robić warkoczowe ściegi.

Potem zaczęłam z pasją dziergać maskotki. Wzorów i inspiracji do tych maskotek szukałam już w Internecie (który stawiał wtedy pierwsze kroki w publicznej rzeczywistości). Moimi dziełami obdarowywałam młodszą siostrę, mamę, dziadków i rodziców. Nawet jak nie potrzebowali, ja dziergałam i robiłam im prezenty 😉 Stawiałam swoje pierwsze kroki w technice zwanej amigurumi, ściągając jeszcze wówczas wzory z japońskich stron internetowych.

Jedna z moich pierwszych maskotek w stylu amigurumi. Tutaj prezent dla Siostry na urodziny.
Taka sobie misia powstała wiele lat temu… 😉

Moje kolejne przygody z szydełkowaniem dotyczyły świata dodatków – dziergałam bolerka, chusty, torby i szale… To wtedy zaczęłam większą uwagę kierować w bawełniane przędze i materiały. To wtedy też zaczęłam bardziej interesować się zdrowym trybem życia, dietą i naturopatią. Zatem moje rękodzielnicze zapędy w kierunku naturalnych włókien i materiałów związane były z moimi potrzebami – bliskości natury, tęsknoty za naturą, za zdrowiem i naturalnym świeżym niemiejskim klimatem…

 

Moje bawełniane bikini. W tym roku zrobię sobie na pewno kolejne, ale chyba z brązowej włóczki bawełnianej z recyklingu.
Moja pierwsza tunika z lekkiej włóczki. Lubiłam ją nosić do czarnej mini i wysokich butów na platformie. Miałam wtedy 17 – 18 lat…
A w tym sweterku lubiłam chodzić do liceum. Wydziergałam go chyba w 2 klasie liceum i nosiłam do czarnej mini spódniczki z czarnego weluru lub sztruksu 🙂
Mój Gutek – kochany piesek doczekał się też swojego włóczkowego ubranka zrobionego na miarę 🙂

A potem miałam chwilę przerwy w szydełkowaniu i robieniu na drutach, by po jakimś czasie znów do niego wrócić…

I tak zaczęło się moje Natule. I tak powstały Natulaki

Szydełkowanie ma w sobie coś „uzależniającego” 🙂 A może raczej uspakajającego, relaksującego i pomagającego ćwiczyć koncentrację. Do tego przyznam, że czasem nie lada wyzwaniem jest dla mnie zrozumienie schematów oraz opisów wzorów… Czasem do tego stopnia mam z tym problem, że nie rozumiem do końca tej specyficznej dla mnie, logiki rozpisywania wzorów. Dla mnie to trochę obcy język, dlatego wolę patrzeć na rozrysowane schematy oraz podpatrywać gotowe projekty. Dzięki temu, że znam techniki dziergania na szydełku, jestem w stanie zrealizować swój autorski pomysł, posiłkując się schematem albo podpatrując pracę innym. Podczas dziergania tworzę na bieżąco i zapisuję swoje notatki.

Natulaki to głównie zwierzaki 🙂

Szydełkowanie to relaks, ale jest też dla mnie pracą twórczą – wyrazem mojej artystycznej duszy

Robiąc maskotki rzadko korzystam z gotowych kupnych wzorów. Sięgam raczej po wskazówki na pewne rozwiązania, aby poznać jak zrobić określony kształt. Wielką przyjemność sprawia mi samo tworzenie. Dzięki temu moje prace są unikatowe i oryginalne w swoich formach i wzorachOpracowuję na swoje potrzeby swoje własne wzory. Najciekawsze jest jednak to, że nawet jeśli sama korzystam ze swoich wzorów chcąc zrobić kolejnego Natulaka, nigdy nie zrobię kolejnej zabawki w ten sam sposób 🙂 Zawsze mam potrzebę coś zmienić, coś zmodyfikować, jakoś danego natulaka odróżnić od poprzedniego 🙂 Tym sposobem każda moja maskotka odróżnia się od poprzedniej, choć z pozoru może wyglądać podobnie.

Natulaki naturalnie lubią przesiadywać wśród natury – no bo jak inaczej 🙂

Ale miałam też wyjaśnić dlaczego moje Natulaki robię z naturalnych materiałów

Robiąc Natulaki sięgam głównie po wełnę (w tym naszą podhalańską taką o bardziej „surowej” strukturze) i bawełnę (w tym organiczną). Czasem robię też maskotki z eko przędzy z recyklingu – która jest mieszanką odzyskiwanej bawełny z dodatkiem poliestru.

Uważam, że warto sięgać po takie rozwiązania, bo dzięki temu przyczyniamy się do zmniejszenia śmieci na naszej Planecie. Lubię mieć poczucie, że robię coś dobrego dla innych i Ziemi. Może brzmi to zbyt patetycznie, ale po prostu bliski jest mi nurt zerowaste i lesswaste. Więcej o moim podejściu ekologicznym, które staram się realizować w natulowym warsztacie rękodzieła, sklepiku i w moim życiu prywatnym, poczytasz na tej stronie (klik).

Jako fanka natury i osoba lubiącą przebywać na łonie natury, oczywistym wyborem są dla mnie naturalne materiały

Chciałam, aby moje maskotki były swoistym „dotykiem natury” dla Tych, którzy takiego dotyku pragną.

Surowa wełna, bawełna nie są w strukturze i w dotyku takie jak sztuczny welur czy flausz. Te materiały dają inne odczucia dotykowe. A nawet inaczej pachną. Lubię ten zapach i strukturę włókna podczas pracy…

Dodatkowo niektóre maskotki mogę nasączyć olejkami eterycznymi dzięki czemu zyskują one dodatkowy zapach natury 🙂

Natulaki – bo tak nazwałam moje przytulanki, powstają z naturalnych surowców i materiałów

Zatem Natulaki niosą ze sobą nie tylko dotyk i zapach natury 🙂 Ale są też nośnikiem pasji. Wkładam w ich stworzenie mnóstwo zaangażowania i serca, a praca nad każdą maskotką to dla mnie wielka przyjemność.

Tworząc je myślę także o Twojej przyjemności – o tym jakim fajnym zabawnym towarzyszem mogą być dla Ciebie moje Natulaki.

Tworzę maskotki z myślą o dużych dzieciach 🙂 O dorosłych

Bo kto powiedział, że maskotki są tylko dla małych dzieci.

Bo kto nie pragnie mieć gdzieś pod ręką swojego prywatnego przytulaka 🙂 ? Cudowną maskotkę, która symbolizuje radość, miłość, utulanie. Wprawia w miły nastrój, rozczula. Taki Natulak może doskonale pełnić taką rolę.

Celowo nie robię maskotek w wielkich rozmiarach. Ostatnie moje projekty adresuję głównie do starszych dzieci – w tym do dorosłych dzieci 😉 Mniejszy Natulak zmieści się z powodzeniem w większej torebce, w plecaku. Może też stać na Twoim biurku, szafce nocnej albo gdzieś na szafce i pilnować Twojego księgozbioru.

Każdy z nas ma w sobie małe dziecko, które lubi się pobawić

Dziecko, które ufa, wierzy i pozytywnie postrzega rzeczywistość. Dziecko, które potrzebuje naturalnego utulenia.

Niech moje naturalne Natulaki będą dla Ciebie taką naturalną przytulanką oraz swoistą przypominajką, która przeniesie Cię choć na chwilę w świat słodkich i miłych marzeń, chwil ciepłych i w czas zabawy…

Pozdrawiam naturalnie i natulakowo 🙂

Joasia

W kolejnym wpisie przybliżę czy trochę bardziej materiały, z których robię Natulaki.

Bobobee przypomina dyskretnie o tym, jak zdrowy jest miodek mniszkowy 🙂

 

Obserwuj NATULE w social media: