#ekojestem,  #pszczelewieści,  Kosmetyki naturalne DIY,  Produkty Pszczele

Tajemnicze INCI: Wosk pszczeli w kosmetykach do pielęgnacji skóry

Stwierdziłam, że warto temat poruszyć raz jeszcze i podsumować, choć na stronach natule znajduje się już sporo treści o wosku pszczelim. Chciałam jakoś zebrać je w jednym miejscu i w formie, mam nadzieję ciekawego dla Ciebie wpisu, opublikować.

Wosk pszczeli jest  składnikiem kosmetyków naturalnych, leków, past i mazideł i ma sporo walorów pielęgnacyjnych

W tym wpisie skupię się na walorach kosmetycznych wosku pszczelego, ale zachęcam Cię serdecznie do odsłuchania odcinka podcastu #pszczlewieści, w którym Jakub z Frankiem opowiadają o wosku pszczelim i jego zastosowaniach, innych niż kosmetyczne.
Więc jeśli masz ochotę na dawkę informacji o tym jak powstaje wosk pszczeli i do czego miał kiedyś i ma dziś zastosowanie w przemyśle, koniecznie zajrzyj do podcastu.

Na końcu wpisu jest także link do filmiku, w którym możesz zobaczyć jak wyglądają plastry wosku pszczelego w różnych fazach ich trwania. Bo wosk pszczeli, jak się okazuje, ma wiele twarzy  😉

Co to jest wosk i czy pszczeli jest lepszy od innych wosków naturalnych i syntetycznych?

Wosk z pasieki w kawałku i w płatkach. Gotowy do użycia w maści i kremie.

Na początku myślę, że warto wyjaśnić jakie substancje w ogóle uznawane są za woski i jakie woski stosowane są w kosmetykach.

Za woski uznaje się substancje stałe pochodzenia naturalnego lub syntetycznego o stosunkowo niskiej temperaturze topnienia i niskiej lepkości w stanie stopionym.
Są nierozpuszczalne w wodzie i mają temperaturę topnienia 50–95 °C.

Rozróżnia się woski:

  • pochodzenia zwierzęcego (pszczeli, lanolina, olbrot i jeszcze jeden o mało miłej nazwie – wosk trupi),
  • pochodzenia roślinnego (jojoba – mający postać olejową, carnauba – pozyskiwany z liści palmy kopernicji rosnącej w Brazylii, kandelila – uzyskiwany z młodych liści wilczomleczu występującego na pustynnych terenach USA i w Meksyku. Te woski znajdziesz w wielu kosmetykach naturalnych),
  • woski mikrokrystaliczne (montanowy – ekstrahowany z węgla brunatnego; cerezyna – otrzymywany z pozostałości po destylacji ropy naftowej),
  • woski mineralne (wosk ziemny – ozokeryt występujący głównie nad Morzem Kaspijskim , w Ameryce Północnej i w Iraku, wazelina oraz parafina – pewnie bardziej Ci znana mieszanina stałych alkanów mająca postać ciekłą – olej parafinowy, albo bardziej stałą. Parafina stosowana jest powszechnie w przemyśle, ale także w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym – na przykład jako środek przeczyszczający).
  • są jeszcze woski syntetyczne – polietylen, carbowax, acrawax, stearone

Trudno jest jednoznacznie stwierdzić czy jakiś wosk jest najlepszy, lepszy czy gorszy od drugiego.

Każdy z wyżej wymienionych ma swoje zastosowania, z tego część używana jest z powodzeniem w kosmetyce i farmacji. Niektóre woski mineralne albo syntetyczne dobrze sprawdzają się w kosmetykach i to często w tych przeznaczonych dla alergików – uczulonych na przykład na produkty pszczele.  Woski mineralne są produktem naturalnym i jednym z najlepiej scharakteryzowanych i przebadanych komponentów. To bardzo ciekawe, prawda? Dlaczego zatem mają taką złą sławę? Pozostawię to Tobie do oceny.

Chemicznie woski to złożone mieszaniny estrów długołańcuchowych kwasów tłuszczowych i długołańcuchowych alkoholi monohydroksylowych. Najnowsze wymogi naukowe narzucają, aby wosk nie był glicerydem. Glicerydy są tłuszczami, które mają budowę podobną do wosków. Woski są twardsze, mniej tłuste i bardziej odporne na działanie wilgoci, utlenianie się i drobnoustroje.
Okazuje się zatem, że wosk może wpływać na przedłużenie trwałości kosmetyku, zwłaszcza tego bezwodnego. Jednakże przy wyrobie własnym mazideł warto byś miał na uwadze, że to nie może być jedyny „konserwant” – bo oficjalnie za konserwant nie jest też uznawany. Trzeba jednak przyznać, że kosmetyki z dużą zawartością wosków dają się przechowywać bardzo długo i jeśli wosków jest znacząca przewaga, a receptura tłuszczowa, to wówczas można się pokusić o nie dodawanie doń składników baketrio i grzybobójzych. W moich recepturach taką funkcje pełnią zwykle olejki eteryczne, odrobina alkoholu oraz propolis. Wymieszane w bazie tłuszczowej z woskiem sprawiają, że mazidła są bardzo trwałe i często nie wymagają przechowywania w lodówce.

Woski w organizmach żywych pełnią funkcje ochronne – na przykład powlekają cienką warstwą pióra, liście, owoce.

Jabłka ze starych odmian jabłoni naturalnie woskowane.

Kojarzysz za pewne jabłka i ich błyszczącą i specyficzną w dotyku powłoczkę. Co roku mamy sporo jabłek starych odmian, z których robimy między innymi ocet i te jabłka także pokryte są mniej lub bardziej woskiem – w zależności od odmiany.  Przemysłowo – jabłka importowane z daleka lub nawet te krajowe przeznaczone do dłuższego przechowywania i eksportu, są natryskiwane (lub maczane) woskiem (po uprzednim umyciu). Co ciekawe składnikiem wosku do nabłyszczania jabłek jest między innymi wosk carnauba 🙂 (E-903) oraz szelak (E-904) – czyli żywica naturalna pozyskiwana z wydzieliny owadów czerwców Oba składniki rozprowadzone są w mieszaninie emulgującej. Przy okazji taka ciekawostka, że czerwce to takie małe pluskwiaki. Czerwiec polski służył już dawno jako surowiec do wyrobu czerwonego barwnika (kwas karminowy – koszenila), natomiast samic innych czerwców używano do wytwarzania barwnika karmazynowego.

Czy zatem takie woskowane przemysłowo jabłka są trujące? 

Czyli mała dygresja o niektórych woskach przemysłowych 🙂

Poza wspomnianymi składnikami w takim „wosku” jadalnym przeznaczonym do natryskiwania jabłek może też znaleźć się i wosk pszczeli (E-901), wosk mikrokrystaliczny (E-905), wosk kandelila (E-902), estry kwasów tłuszczowych, proteiny, glicerole,polisacharydy, czasem tłuszcze – w zależności od zastosowanego środka. Składnikiem takiego wosku do owoców może też być chitozan. Swoją droga chitozan to bardzo ciekawa substancją, którą ja zainteresowałam się już jakiś czas temu, poszukując substancji nawilżającej i ochronnej do pielęgnacji skóry. Chitozan był kiedyś dostępny w produkcje Chitozan Sun (klik), którego niestety nie ma już na rynku (moim zdaniem szkoda, zwłaszcza, że łączył się w składzie z de-panthenolem – substancją nawilżającą i wspomagającą regenerację, którą często dodaję do swoich receptur. Także duet był świetny moim zdaniem). A chitozan to wysokocząsteczkowy, nietoksyczny polimer otrzymywany z chityny (stanowiącej szkielet zewnętrzny stawonogów, mięczaków, owadów). Zatem…

Wszystkie substancje używane w tych powłokach woskowych są dopuszczone do spożycia i są naturalne lub pochodzenia naturalnego.
O co więc tyle hałasu? Nie dajmy się zwariować…

Może kojarzysz te filmiki z internetu, na których ktoś oblewa piękne błyszczące jabłka wrzątkiem i pokazuje, jak po chwili na jabłku łuszczy się „coś” – uznanego przez twórcę filmu za wielce trujące. Jeśli spojrzeć na to racjonalnie, sprawdzając jaką temperaturę topnienia mają naturalne woski – w tym wosk carnauba (87 st.C) będący najczęściej składnikiem owej chemicznej 😉 „powłoczki”- to chyba więcej nie muszę wyjaśniać skąd bierze się białawy nalot, który swoją drogą jest faktycznie chemią 🙂 Tak jak i całe jabłko (chemią w rozumieniu, że składa się z substancji chemicznych).

Wracając do wosków i ich roli dla skóry – to właściwości wosku „wykorzystują” też zwierzęta

Pszczoły robią wosk. U góry widać młode plastry jeszcze białe. Zdjęcie prosto z ula.

Woski wpływają na elastyczność ich skóry i hydrofobowość (pozwalają pozostać w nawilżeniu) i chronią przed wnikaniem drobnoustrojów. Wspomagają więc bardzo ważne funkcje skóry. I to tłumaczy dlaczego woski takie jak wazelina, lanolina czy wreszcie mój ulubiony wosk – pszczeli są świetnym podłożem do wyrobu maści!

Komedogenność wosków (czyli zdolność do zatykania ujścia gruczołów łojowych skóry, co może sprzyjać tworzeniu zaskórników) jest stosunkowo niska, ale bywa, że jedne osoby lepiej tolerują wazelinę czy parafinę, a inne mają problem z tolerancją tych składników. Trudno to jednoznacznie określić. Powszechnie na przykład uznaje się masło shea za wysokokomedogenne, a wiele osób z cerami skłonnymi do wyprysków bez problemu toleruje ten produkt. Powszechnie uznaje się też woski mikrokrystaliczne za bardziej komedogenne niż woski roślinne i zwierzęce.

Dlatego ja nie przekreślam wosków mikrokrystlicznych. Choć kiedyś starałam się być od nich jak najdalej, uważając je, błędnie, za niekorzystne dla skóry. Wprawdzie nadal ich dla siebie nie stosuje, bo moja skóra raczej za ich aplikacją nie przepada (choć czasem miejscowo w maściach aptecznych z lekiem używam), ale wiem, że niektórym osobom te woski ratują skórę (a nie mogą oni używać wosków roślinnych czy odzwierzęcych).

Skład wosku pszczelego – słów kilka o chemii wosku…

Wosk pszczeli stanowi mieszaninę kwasów, hydroksykwasów holi jednohydroksylowych i dwuhydroksylowych, estrów i węglowodorów.

Zidentyfikowano w nim następujące kwasy oraz alkohole:

  • kwas palmitynowy, cerotynowy, melisowy
  • alkohol cerylowy i mirycylowy

Sama chemia! Jak dorzucimy do tego jeszcze estry kwasu octowego, masłowego i walerianowego oraz chryzynę (żółty barwnik, który w połączeniu z metalami glinem, żelazem i miedzią daje barwne związki). To naprawdę tworzy nam się ciekawa mieszanina 🙂
Wosk składa się z kilkuset składników.

I jak to bywa z substancjami tzw. naturalnymi – które otrzymujemy z surowców wziętych niejako wprost z natury 😉  wosk jest substancją niejednorodną.

Wosk pasieczny wytopiony metodą gospodarską. Pachnący ulem…

Podobnie jest z olejkami eterycznymi. Przy czym ta niejednorodność może być i jest też oczywiście ogromną zaletą. Ale bywa, że staje się wadą. Na przykład dla osób z mocno wrażliwą albo alergiczną skórą niejednorodne substancje naturalne mogą być powodem sporych problemów. Dlatego też czasem takim osobom zaleca się właśnie stosowanie syntetycznych substancji, których skład jest bardziej jednorodny, mniej złożony i łatwiejszy do identyfikacji i ewentualnej eliminacji składnika uczulającego (poza tym substancje jednorodne są bardziej przebadane).

Wosk pszczeli otrzymuje się z surowca zwanego woszczyną

O tym jak powstaje wosk, mówił Jakub w podcaście #pszczelewiesci. Ja tylko podkreślę tutaj, że im młodsza woszczyna (bielszy – młodszy wosk) tym więcej w niej samego wosku, a mniej innych pozostałości plastra (miód, pierzga, resztki oprzędów larw itd.).

Młodziutki biały plaster woskowy tworzony przez pszczoły bez węzy.

W kosmetyce stosuje się wosk pszczeli zarówno ten oczyszczony (bielony), jak i ten bardziej naturalny (nieoczyszczony) zawierający pozostałości propolisu, pierzgi (jest kolory od jasnożółtego do ciemnożółtego a nawet pomarańczowego) a nawet miodu.

Wosk niebielony pachnie przyjemnie ulem i nie jest poddawany wielu działaniom mającym na celu jego oczyszczenie (także chemicznym), zwany jest często w środowisku pszczelarzy i ludzi ceniących nisko przetworzone produkty, woskiem dziewiczym i ja też często posługuję się tym określeniem.

Taki wosk z uwagi na bardziej złożony skład (zawiera także barwniki) ma swój charakterystyczny zapach i może być bardziej bakteriostatyczny.

Jak na skórę działa wosk pszczeli (i woski generalnie)?

Krem – masełko na bazie tłuszczy z dodatkiem wosku pszczelego.

W końcu do meritum… 🙂

Wosk niesie dla skóry sporo korzyści:

  • tworzy na powierzchni skóry film hydrofobowy, polegający na odpychaniu cząsteczek wody od siebie. Jest typowym emolientem. Dzięki niemu ograniczone jest parowanie wody z naskórka. I skóra może pozostać dłużej nawilżona.
    Ale – jest jedno „ale” :)! Gdy użyjemy mazideł z woskiem, tłuszczowych – takich bez fazy wodnej, efekt nawilżenia skóry może być odwrotny! Nie dość, że wraz z kremem nie dostarczamy skórze wody, a dodatkowo jesteśmy na przykład bardziej odwodnieni, wosk ograniczy dostęp wody do skóry i może to nasilić jej przesuszenie. Dlatego ja zawsze proponując Ci moje receptury (te bez fazy wodnej) nalegam i polecam ich stosowanie na wilgotną skórę. To warta zapamiętania uwaga.
  • działa ochronnie – tworząc warstwę okluzyjną zapobiega zniszczeniu naskórka,
  • niewielkie ilości skwalenu, karotenoidów oraz witaminy A zawarte w wosku wspomagają regenerację skóry, odżywiają, wspomagają regenerację i gojenie skóry.

Generalnie więc, bez koloryzowania – bo moim celem nie jest pisać wierszy na pochwałę wosku 🙂 działanie wosku sprowadza się do tych dwóch wyżej wymienionych funkcji.

A dzięki temu skóra może wiele zyskać:

  • staje się lepiej nawilżona
  • elastyczniejsza
  • szybciej się regeneruje
  • jest gładsza i bardziej miękka
  • dłużej mogą działać na jej powierzchni substancje lecznicze (np. propolis)

Z wosku pszczelego mogą też skorzystać nasze włosy (patrz Regenerator włosa):

Naturalne mazidło z dużą ilością wosków idealne do włosów i suchej skóry.
  • wosk kondycjonuje włosy
  • działa na nie ochronnie
  • zmiękcza i wygładza

Wosk w kosmetykach pełni też funkcję emulgatora – czyli pomaga łączyć się składnikom receptury

W bardzo prostych recepturach może być jedynym emulgatorem. Choć warto go mieszać z lanoliną i dodać boraksu dla uzyskania lepszej konsystencji. Niestety takie przepisy są dość trudne w wykonaniu, ale wykonalne. A kremy mogą się rozwarstwiać w tego typu recepturach, faza wodna może oddzielać się od fazy tłuszczowej.

W wosku pszczelim rozpuszczają się w miarę dobrze olejki eteryczne (a raczej mieszają z nim) – dzięki czemu możemy uzyskać kremowe perfumy albo zapachowe naturalne świeczki 🙂 Ale to już temat na inny wpis…

Świeczko mazidło z dużą ilością wosku pszczelego i z olejkami eterycznymi dostępne w naszym sklepiku.

Dziękuję Ci za uwagę i zachęcam do stosowania wosku pszczelego w naturalnych prostych recepturach, łącząc go z innymi składnikami. Warto pozwolić skórze korzystać z jego pozytywnych właściwości.

Na rynku jest sporo kosmetyków z woskiem pszczelim, a jego nazwa łacińska stosowana w spisie INCI to:

  • cera alba (wosk bielony)
  • cera flava (wosk żółty)

Zatem gdy zobaczysz takie nazwy w INCI pamiętaj, że to pszczeli dar tam wylądował 🙂

Pozdrawiam i zapraszam jeszcze do wspomnianego na początku filmiku o wosku pszczelim:

Joanna

 

 

Źródła:

Produkty pszczele i przetwory miodowe, M. Wojtacki, 

Związki naturalne w kosmetyce, prof. dr hab Ryszard Glinka, prof. dr hab Józef Góra

https://www.ogrodinfo.pl/sadownictwo/e-dla-owocow/

http://ogrodnictwo.expert/sadownictwo/sadownictwo-technika/czemu-sluzy-woskowanie-owocow-i-czy-jest-bezpieczne-dla-konsumentow/

https://biotechnologia.pl/kosmetologia/substancje-nawilzajace-cz-i,15469

https://biotechnologia.pl/kosmetologia/woski-stosowane-w-kosmetykach-czesc-i,72

https://biotechnologia.pl/kosmetologia/woski-stosowane-w-kosmetykach-czesc-ii,57

https://pl.wikipedia.org/wiki/Hydrofobowo%C5%9B%C4%87

https://biotechnologia.pl/kosmetologia/z-ula-nie-tylko-miod,11255

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wosk_pszczeli

http://web.archive.org/web/20160304191149/http://home.agh.edu.pl/~danpoc/dydaktyka/Woski.pdf

https://pasieka24.pl/index.php/pl-pl/pasieka-czasopismo-dla-pszczelarzy/108-pasieka-3-2014/1319-wykorzystanie-wosku-pszczelego-w-lecznictwie

Obserwuj NATULE w social media: